Opowiada Shiemi
Tego dnia rano obudziłam się z zamiarem wyznania Yukiemu całej prawdy co do moich uczuć do niego. Wstałam wiec z łóżka, umyłam się, ubrałam i wyszłam na zajęcia dla egzorcystów....
W drodze do sali przewróciłam się, a książki które niosłam leżały rozrzucone po całym hallu.
Nagle usłyszałam za sobą znajomy głos :
- Nic Ci się nie stało? - zapytał Yukio.
- Nie, tylko...aaauć! - Krzyknęłam próbując wstać o własnych siłach.
- Czy coś nie tak? - zapytał po raz kolejny.
- Kostka... - szepnęłam i spłonęłam jak piwonia... "Jaki to wstyd" - pomyślałam.
- Nie wygląda to najlepiej. - powiedział stroskanym głosem oglądając moją kostkę.- Jak chcesz mogę odprowadzić Cię do pielęgniarki - "Co?!Chce zostać lekarzem i nawet sam nie może mi tego opatrzeć?" - pomyślałam rozzłoszczona. "No, ale dobrze.. każda spędzona z nim chwila jest naprawdę wspaniała..."
- Ok, ale co z resztą klasy? - zapytałam.
- Pójdę do nich i poproszę o chwilę cierpliwości - odpowiedział i podał mi porozrzucane podręczniki. - Nie ruszaj się stąd. - Rzucił w moją stronę oddalając się w kierunku klasy. "Teraz, teraz mu powiem!" - przemknęło i przez myśl -"..ale... co jeśli... on....mnie nie kocha? Wtedy wyjdę na jeszcze większa idiotkę! Nie , nie mogę mu tego powiedzieć".
- Już jestem - rozległ się głos Yukiego. Pomógł mi wstać i złapał mnie za pas, żeby mnie wesprzeć. W końcu miał mi pomóc...
Podeszliśmy do najbliższych drzwi i chłopak otworzył je jednym ze swoich specjalnych kluczy. Po chwili byliśmy już w skrzydle szpitalnym tylko, że nie zastaliśmy tam pielęgniarki....
- Bardzo Cię boli?
- Bardzo. - odpowiedziałam hamując łzy... Naprawdę bolało.
- Nie mam czasu, by iść teraz szukać kogoś kto może Ci pomóc. Więc ja Cie opatrzę - zabrzmiało to trochę dziwnie... trochę jakby.. się wstydził? Usiadłam na łóżku i wlepiłam w niego wzrok. Chodził po całym gabinecie szukają czegoś. W końcu podszedł do mnie i dokładnie przebadał mi zwichniętą kostkę po czym posmarował jakimś żelem i zawiązał bandażem.
- Oszczędzaj się z tą nogą. Mogę wypisać Ci zwolnienie z dzisiejszych lekcji, a przynajmniej z W-Fu.
- Dobrze... to tylko z W-Fu.- pomógł mi wstać po raz kolejny. Naglę wpadła mi do głowy pewna myśl..
- Yuki, masz dziewczynę?
- Nie...- odpowiedział lekko speszony. - A co?
- Ja tylko tak się pytam. - odrzekłam szybko i pochyliłam głowę. Nie chciałam żeby widział jak się czerwienię i uśmiecham.
- A ty masz kogoś na oku? - zapytał również się czerwieniąc.
- Nie, ja... nigdy... - przestraszyłam się tym pytaniem, gdyż byłam bliska wyznania mu swoich prawdziwych uczuć. Yukio nagle stanął.
- Na pewno?
- uh... ja...to znaczy... - zaczęłam się plątać.
- Nikomu nie powiem, chociaż ja... zacząłem się czegoś domyślać...- i znowu spłonął!
- Tak na prawdę to ja...
- Kochasz Rina, prawda? - "Co?!?!?!" - to było ogromne rozczarowanie... "Myślałam, że wie o tym, że to ja go... O matko! Co za pech! - czułam, że robi mi się gorąco, a po policzku spłynęła mi łza.
- Nie... on tylko trochę mi się podoba - skłamałam. A co mogłam zrobić innego? "Gdyby mnie kochał przecież by mi to teraz wyznał!" - Ale nie chcę już o tym rozmawiać...
- Dobrze i ... przepraszam jeśli w czymś Cię uraziłem- dodał - to pozostanie między nami. Nikomu nie powiem.
- Jasne. Po namyślę stwierdziłam, że wolę wrócić do domu. - powiedziałam naburmuszona. "Już nigdy mu tego nie wyznam" - zaparłam się w duchu, a Yukio po krótkim skinieniu głową otworzył mi odpowiednie drzwi.

I co myśllicie?
OdpowiedzUsuń