poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Zwycięzca - Shura x Yukio (na zamówienie)

   Serdecznie przepraszam za wszelkie będy ort.m, jęz. czy interpunkcyjne, ponieważ mój komputer nie chciał współpracować...

**************************************************************************************************
   Słońce chyliło sie już ku zachodowi, kiedy Shura przemierzała korytarze Akademii Prawdziwego Krzyża, w poszukiwaniu demona, który wdarł sie do środka. Bariery ochronne zostały przełamane, więc sądząc po uszkodzeniach, nie było żartów. Demon nie został jeszcze nazwany, jednak wstępnie zaczęto nazywać go Masakrą. Świadkowie mówili, że zjawa miała postać widmowego niedźwiedzia z krzyżówką lwa. Dziwne połączenie. A jednak. Może i wyglądał jak 7 nieszczęść, ale za to był bardzo potężny...
   Shura dochodziła już do końca korytarza, kiedy usłyszała pewien podejrzany dźwięk. Zacisnęła mocniej ręce na klindze miecza i ruszyła w lewo. Szła co raz szybciej za oddalającymi sie krokami. Czas dłużył jej się niemiłosiernie, ale w końcu, przy końcu korytarza, zobaczyła wyraźnie czyjąś sylwetkę, która stała i wpatrywała się w nią.
- Kto idzie?
- Yukio?!- Shura zatrzymała się i przetarła oczy.- Uznałam cię za Masakrę.- roześmiała sie.- Ale ty jesteś znacznie przyjemniejszy...
- Daj spokój, nie czas na żarty. Trzeba złapać demona, zanim komuś stanie sie krzywda.
- Oj, wiem, wiem, ale mógłbyś cociaz przy mnie nie udawać takiego sztywniaka. Ja wiem, że wcale taki nie jesteś..hihi.
- A ty mogłabyś nie udawać takiej idiotki, kiedy w grę wchodzi czyjeś życie...
- Jak mnie nazwałeś?! Okularniku...- odegrała się ognistowłosa.
- Wiedźma.
- Sztywniak.
- Daj mi już spokój.
- To ty mi daj wreszcie odetchnąć! Gdziekolwiek się pojawię, tam zawsze jesteś ty! Śledzisz mnie, czy co?
- Jeszcze czego! Niemiałbym najmniejszej chęci...To ty przez cały tydzień próbujesz mnie poderwać.
- Ja?!- pomimo zakłopotania, nie zarumieniła się. Co innego Yukio, kiedy w końcu wyznał, że to zauważył..
- Pomyslmy...:
Poniedziałek - niby przypadkiem wpadłaś na mnie niosąc książki. Do dzisiaj mam siniaka.
Wtorek - chciałaś, żebym odprowadził cię do pokoju i pomógł przygotować materiały na lekcję, chociaż nazajutrz wcale nie miałaś lekcji.
Środa - postawiłaś mi bento, obiad i kolacje.
Czwartek - widząc jak zakochane we mnie uczennice, próbują flirtować, ukarałaś je sprzątaniem łazienki szczoteczką do zębów.
Piątek - chciałaś wyciągnąć mnie na spotkanie (czyt.randkę) do kawiarni.
Sobota - to samo, z tym, że do kina.
Dzisiaj jest poniedziałek i dziwnym zbiegiem okoliczności zostaliśmy przydzieleni do tego samego zadania...Nie mów, że ingerowałaś w sprawy Akademii.
- CoŚ tam gadałam z Mephistem...- przyznała, tym razem płonąc czerwienią. - Muszę przyznać, że uważałam cię za wiele głupszego. Myślałam, że tego nie zauważasz, bo jesteś zajęty pracą.
- Jak widać nie jestem, aż tak tępy...W każdym razie..daj sobie spokój…
- Czemu? Jeszcze nawet nie doszło do czegoś poważniejszego..
- I nie dojdzie. – przerwał jej nagle.
- Jeszcze nawet ze sobą nie chodzimy, a ty już ze mną zrywasz?!- zdenerwowała się Shura.- Jeszcze nikt nigdy tak mnie nie potraktował! Powinieneś docenić, że tak się staram…
- Jesteś dla mnie za stara…- wyznał w końcu Yukio. To podziałało na dziewczynę jak płachta na byka.
- Ja?! Stara?! Już mogę znieść, że nazywasz mnie „wiedźmą” czy „idiotką”, ale na pewno nie puszcze ci płazem tego, że jestem stara!!! Więc mam pomysł do którego raczej stare osoby się nie nadają : zrobimy zawody.  Kto pierwszy złapie i pozbędzie się Masakry, wygra.
- Jaka jest stawka?
- Twoje życie + do tego… jeśli przegrasz musisz spełni jedno moje życzenie. W druga stronę to działa podobnie.
- Wchodzę w to. Tylko nie myśl, że dam ci fory.
- Nawet o tym nie myśl, czterooki…- i zanim Yukio zdążył Si odezwać, dziewczyna już zniknęła za zakrętem krzycząc głośne „start.”


*****************************************************************************************************
  Tym razem postanowiłam dodać najpierw Zwycięzce, ponieważ mój genialny początek do Mrocznego Starcia został zapisany w zeszyciku, do którego chwilowo nie mam dostępu, a że miałam czas i chęci pomyślałam, że dodam właśnie to opowiadanko. Nie martwcie się, że tak się skończyło i że jest takie krótkie, bo to jeszcze nie koniec i będzie następna, dłuższa część. Ciekawa jestem, czy już się domyślacie, kto wygra...^^
  
  Shura1200

sobota, 24 sierpnia 2013

Dla Ciebie wszystko - Shiemi x Amaimon vs Rin cz.2 (na zamówienie)

   Na ciemnym niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy. Księżyc świeciła jasno, wychylając swe oblicze zza dwóch ciemnych chmur. Wiał lekki, ciepły wiatr. W pewnym momencie ten sam wietrzyk zatrzasnął otwarte okno w pokoju Shiemi. Dziewczyna drgnęła. Otworzyła powoli swoje zielone, zaspane oczy.Usiadła, po czym rozejrzała się po pokoju szukając źródła hałasu. Jej wzrok padł na okno. Odetchnęła z ulgą,  ale nie dane jej było z powrotem spokojnie zasnąć. W mroku dało się zauważyć czyjąś sylwetkę, która była co raz bliżej jej łóżka...
   - C-Co ty tu robisz?! - spytała, próbując zahamować drżenie rąk, Shiemi.
- Przyszedłem cię zobaczyć! Tak dawno się nie widzieliśmy! - odpowiedział Amaimon z niespotykanym u niego, ożywieniem.
- Widzieliśmy się przedwczoraj wieczorem....- jęknęła dziewczyna.- A teraz przychodzisz i budzisz mnie o pierwszej w nocy?
- Bez przesady, to nie ja trzasnąłem oknem. To wiatr.
- Daruj sobie te wymówki i pozwól mi spać....- zakończyła po cichu Moriyama.
- Dobrze. Poczekam do rana. - oznajmił Amaimon i pełen entuzjazmu usiadł na dywanie.
- Chyba żartujesz! Idź do siebie.
- Nie chce spać u brata...chrapie. A do Gehenny na razie mi się nie spieszy. Poza tym, co to za problem przenocować chłopaka?
- No właśnie....o to chodzi, że....um..dużo się nad tym zastanawiałam i, uważam, że to trochę..dziwne.
- Co?
- No ty..i ja....demon i człowiek...
- Tak?Dokładnie to samo próbowałem ci uświadomić na początku naszej znajomości, ale ty się uparłaś!- zdenerwował się zielonowłosy i wstał. - Wybacz, ale nie jestem zabawką i nie dam się tak traktować! - po tych słowach otworzył okno i przez nie wyskoczył.
- Przepraszam! Nie chciałam cię urazić! - krzyknęła za nim Shiemi, ale przed oczami mignęła jej tylko jego postrzępiona peleryna. Amaimon się obraził. Dziewczyna poczuła się winna i przez to nocne zdarzenie nie mogła już zasnąć do końca nocy.
   ***
   - Moriyama-san!- krzyknął zdenerwowany nauczyciel, przez co Shiemi się obudziła. - Na lekcji się nie śpi! Jeden śpiący na lekcjach Okumura w zupełności wystarcza!
- G-gomenasai sensei...- wyjąkała zaspana. Po nieprzespanej nocy dziewczyna była ledwo żywa. Na szczęście chwilę później zadzwonił dzwonek...
   - Shiemi! - zawołał za dziewczyną Rin, jednak ta się nie odwróciła. Szła przed siebie, niosąc tonę podręczników potrzebnych do odrobienia karnej pracy domowej. - Zaczekaj! - chłopak wreszcie ja dogonił.
- Ah, Rin...- zmieszała się. - O co chodzi?
- Chciałem się zapytać, czy może Cie nie pomóc z ta pracą domową. W końcu, ja też często taka dostaję...
- Nie sprawię ci kłopotu? Ja mało rozumiem...
- Właśnie dlatego chcę ci pomóc. - przerwał jej Okumura.- To jak?
- Zgoda. - odpowiedziała i uśmiechnęła się promiennie, po czym chłopak wziął od niej część książek i razem skierowali się w stronę najbliższych drzwi. Amaimon, który schowany za kolumną patrzył na to co się przed chwilą stało, zaczął na poważnie rozważać kwestie pozbycia się brata na dobre. "To oczywiste."- myślał."Chce ze mną zerwać, dla niego."
   - Shiemi...?
- Hm?
- Zerwałaś z nim? - na to pytanie dziewczyna zakrztusiła się sokiem, który własnie piła.
- Khe, khe! Eee..nie..Powiedziałam mu tylko, że człowiek i demon...no wiesz...
- A co on na to?
- Powiedział tylko, że ie jest zabawką i, że nie powinnam go tak traktować...- odpowiedziała dziewczyna po czym smutno spuściła głowę. - Chyba go tym zraniłam...
- Ej, nie smuć się. - zaczął ją pocieszać Rin. - On pierwszy by cię zranił. Nim byś się obejrzała, już by sobie znalazł inną. Poza tym założę się, że w Gehennie nie ma takiej, która nie chciałaby spotykać się z władcą ziemi o tak potężnej mocy. On tylko chciał spróbować czegoś nowego, a z twoimi uczuciami by się nie liczył.
- Pewnie masz rację. - powiedziała bez wyrazu, Shiemi. W środku jednak czuła ogromne poczucie winy. Tak naprawdę, to go kochała, tylko..Rin. On ją do tego ciągle nakłaniał, dając za usprawiedliwienie całkiem sensowne powody...
- Dobrze ci radzę : skończ ten związek. A gdybyś  miała jakiekolwiek trudności, to pamiętaj, że ja zawszę jestem przy tobie.- zakończył Rin i uśmiechnął się do niej ciepło.- Muszę już iść. Mam nadzieję, że poradzisz sobie z pozostałymi zadaniami.
- Myślę, że tak. Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Do jutra.
- Pa. - pożegnał się z dziewczyną i wyszedł. Shiemi została w pokoju sama.  Przynajmniej tak jej się zdawało.
   Nagle w pomieszczeniu znalazł się Amaimon. To wyglądało tak, jakby się teleportował...
- Dobry wieczór, księżniczko.- powitał ją z dziwnym chłodem w głosie.- Przyszedłem wyjaśnić parę spraw...- nastolatkę zamurowało. "Słyszał?"- zadawała sobie w myślach pytanie.- Po pierwsze, w Gehennie nie ma żadnych kobiet. Po drugie, gdybym chciał być z inna to po co miałbym ranić ciebie? Nie rozumiem logiki twojego przyjaciela...- powiedział to z taka nienawiścią w głosie..."Słyszał."- przemknęło przez myśl Shiemi.- Z reszta twojej też. Wierzysz w każde jego słów  jakby był jakąś wyrocznia, czy gdyby sam mieszkał w Gehennie. A on ani jedno, ani drugie. Mogłaś porozmawiać o swoich wątpliwościach ze mną. Ja nie mógłbym cię okłamać...
- A to niby czemu...?- zaciekawiła się dziewczyna.
- Po prosu tak czuję. Nigdy nie byłem zakochany. Aż do teraz. Skąd wiem, że cię kocham i nie chcę być z nikim innym? Czuję potrzebę nieustannego przebywania z tobą. Chcę cię całować, robić dla ciebie wszystko. Tylko dla ciebie...
- Przepraszam...- szepnęła Shiemi i rzuciła się oniemiałemu Amaimonowi na szyję. - Tak bardzo cie przepraszam! Rin mówił, te wszystkie rzeczy, a ja...ja w nie ślepo wierzyłam. Jestem taka żałosna...Nic mi się nie udaje...Mam dość tego miejsca!
- Jeśli chcesz, mogę ci pomóc. Jest tylko jeden warunek.
- Jaki? Zrobię wszystko!
- Kochaj mnie już zawsze. - powiedział i pocałował. - Zabiorę cię do Gehenny.- po tych słowach zniknęli  tak nagle, jak on wcześniej się pojawił. 
   Następnego dnia rozpoczęły się poszukiwania dziewczyny. Wszyscy martwili się o nią i chcieli, by się wreszcie odnalazła. Rin jednak był najbardziej cichy, smutny i przygaszony. Wiedział, po prostu czuł, że dziewczyna wybrała życie w krainie ciemności, zła i potworów, by zaznać wreszcie trochę spokoju...


**************************************************************************************************************************************************
  Nie wiem co mnie naszło, żeby tak to zakończyć. Po prostu musiałam. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko się podobało. Następna notka za tydzień, jak nie wcześniej.

  Shura1200

piątek, 23 sierpnia 2013

Mephisto vs Rin - walka o względy Miwy cz.3 (na zamówienie)

   Mephisto i Miwa szli korytarzem prowadzącym do gabinetu dyrektora. Dziewczyna chodziła tędy już miliony razy - fioletowłosy demon korzystał z każdej okazji, aby ją tam sprowadzić. W końcu był dyrektorem i mógł robić co mu się żywnie podobało...
    Wreszcie dotarli do dużych, drewnianych drzwi, na końcu korytarza. Mephisto wyjął klucz i je otworzył. Weszli do środka.
- Zmieniłeś wystrój? - zapytała Miwa.
- Tak.- potwierdził Mephisto. W istocie. Fioletowy kolor ścian zastąpił czerwony, graty z biurka zniknęły, ramy obrazów odmalowano na złoto i odkurzono. Oprócz tego stolik, krzesełka i szafa zmieniły swoje miejsca. - Usiądź.- polecił fioletowłosy. Miwa zrobiła co kazał i zajęła miejsce naprzeciw biurka. 
- Co się stało?- zapytała dziewczyna, ciekawiąc się powodu swojej wizyty w tym miejscu.
- Tak sobie pomyślałem...może zechciałabyś się ze mną gdzieś wybrać? 
- Eeee... um..ja mam jutro sprawdzian i.. - to było pierwsze co wpadło jej na myśl.
- Jutro jest sobota.- powiedział Mephisto, po czym znowu się uśmiechnął.- Nie sądzę byś miała wybór...
- Mam wybór. Sorry, ale po prostu się nie zgadzam. - ucięła dziewczyna. Na to demon się roześmiał. Nie był to jednak zwykły śmiech...był taki złowrogi i zimny..- Ja...ja już chyba pójdę..- rzuciła i zerwała się z miejsca, jak oparzona. Podbiegła do drzwi i szarpnęła za klamkę. Na szczęście były otwarte...Przy końcu korytarza, obejrzała się przez ramie. Mephisto szedł za nią, a echo jego kroków stawało się coraz głośniejsze...
   Dziewczyna biegła już jakieś 10 minut po korytarzach akademii. Znalazła się w takiej części, w której jeszcze nie była. Błądziła od klasy do klasy, niektóre drzwi były otwarte, ale co jej po tym? Najgorsze jednak było to, że nie było tam ani jednej, żywej duszy. No może z wyjątkiem Mephista, który z całą pewnością siedział jej na ogonie.."I co dalej? Czego on ode mnie chce?! Nie może się w końcu odczepić?! - myślała spanikowana. Nie miała zielonego pojęcia gdzie jest i dokąd ma iść...Nagle coś zadudniło jej w kieszeni. Miała przy sobie telefon... Miwa bez chwili namysłu wyjęła ze spodni jedyne źródło ratunku. Spojrzała na spis połączeń. "Do kogo zadzwonić?"- przeglądając numery w końcu napotkała ten, który mógł jej pomóc...
   - Halo? - w słuchawce rozległ tak dobrze znany jej głos...
- Rin? To ja, Miwa, musisz mi pomóc! - powiedziała, powstrzymując się od histerii.
- C- Co się stało?- zapytał zaskoczony.
- Musisz mi pomóc...- powtórzyła. - Nie wiem, gdzie jestem, ale na pewno gdzieś we wschodnim skrzydle akademii...Mephisto...on nie potrafi zrozumieć, że po prostu go nie kocham i nie zamierzam się z nim spotykać!
- Już idę. - uciął krótko Rin.
   Kroki stawały się co raz głośniejsze. Towarzyszyło im spore echo, które sprawiało wrażenie, że nadchodzą ze wszystkich stron. Dziewczyna stała na środku sporego skrzyżowania korytarzy. Słońce na dworze już dawno chyliło się ku zachodowi. Za oknem było widać już pierwsze gwiazdy. Serce Miwy waliło jak oszalałe. Nastolatka miała wrażenie, że zaraz wyskoczy jej z piersi. Było zimno, ciemno, a Rin się nie zjawiał. Powoli traciła nadzieję...A te kroki były co raz bliżej...
   Młody demon biegł najszybciej jak tylko potrafił. Przemierzał puste sale i korytarze we wschodnim skrzydle APK. Wiedział, że nie powinien zostawiać dziewczyny sam na sam z bratem..."a chrzanić to!"- pomyślał Rin. "On nigdy nie będzie moim bratem!"
   Mephisto w końcu dopadł Miwe. Obezwładnił ją jednym ze swoich specjalnych zaklęć i wziął na ręce. Wyglądała, jakby była nieprzytomna, ale widziała, słyszała i czuła wszystko...Fioletowłosy demon postanowił zabrać nastolatkę do Gehenny, jednak, aby to zrobić musiał najpierw  przemieć ją w demona. Mniejszy problem stanowił portal, który trzeba było otworzyć, ale Mephisto miał już swoje sposoby...
   Wyciągnął z kieszeni płaszcza scyzoryk, po czym przejechał nim sobie po ręce. Cicho syknął z bólu. Pomimo iż był demonem, czuł ten sam ból co reszta ludzi. Następnie pociągnął przecięta dłonią po podłodze, rysując jakieś dziwne symbole i znaki. W tym samym czasie zaklęcie obezwładniające (które na daną osobę można było rzucić tylko raz) powoli przestawało działać. Miwa mogła już mówić.
- Co ty wyrabiasz?! - krzyknęła na całe gardło.
- Myślisz, że ci powiem? Wtedy nie byłoby niespodzianki! - odpowiedział wesoło Mephisto i wrócił do przerwanej czynności.
- Zdejmij ze mnie to zaklęcie!- wydarła się ponownie. Dziewczyna postanowiła skorzystać z "odblokowanego" daru mowy.
- Nie mogę...trzeba poczekać, aż samo minie...- wytłumaczył fioletowłosy.- A teraz przygotuj się. Za chwilę wezwę tu niberiusa. On jednak nie jest taki zwykły. Gdy ugryzie człowieka, człowiek staje się demonem...
- Co takiego?!- dziewczyna spanikowała.
- To, co słyszałaś. Nie przejdziesz przez portal będąc człowiekiem. Teraz dopiero zabawa się zaczyna! - wykrzyknął, po czym zaczął przyzywać demona.
- Nie!!!- wydarła się na całe gardło Miwa, kiedy szczęki wielkiego, demonicznego psa, zbliżające się do jej skóry. - Aaaa!!! - po wschodnim skrzydle akademii rozległ się krzyk pełen bólu i rozpaczy.
   Rin to usłyszał. Usłyszał jej krzyk. Cierpiała, a jego wyobraźnia pokazywała mu najgorsze scenariusze. Puścił się biegiem przez jakiś zupełnie mu nie znany, wąski korytarz. Krzyk dobiegał z niedaleka. Nagle wpadł na jakąś ławkę, walnął w nią z impetem. Nie zdążył wyhamować. Z jego kolana zaczęła sączyć się krew. On jednak nie zwracał na to najmniejszej uwagi. Biegł dalej i chociaż ból był nie do zniesienia, nie poddawał się. W końcu dostał się na główne skrzyżowanie korytarzy. To, co tam zobaczył było gorsze, niż sobie wyobrażał...
   Miwa leżała w kałuż krwi, która sączyła się z jej rany na lewym boku. Obok niej stał Mephisto i szaleńczo się uśmiechał. Niberius znikł.
- Proszę, proszę...kogo my tu mamy? Zdążyłeś w samą porę na seans, którego nigdy w życiu nie zapomnisz!- powiedział fioletowłosy po czym go obezwładnił. Rin padł unieruchomiony na ziemię. Tego się nie spodziewał...
   Tymczasem krew wypływająca z boku Miwy zaczęła układać się w prostokąt. I gdy Mephisto dolał tam tylko kroplę krwi z tajemniczej fiolki, pochodzącej z kieszeni jego płaszcza, ciecz zaczęła bulgotać i uformowywać się w bramę Gehenny...Rin patrzył na to wszystko z przerażeniem. Nie mógł nic zrobić..
   Dyrektor akademii podszedł do dziewczyny i skropił ją jedną kroplą krwi z tej samej fiolki. Wtedy Miwa zaczęła unosić się lekko nad ziemię i dygotać, bynajmniej nie z zimna. Po chwili oślepiło ich przerażające światło, po którym nastąpił mrok. Mrok tak wielki, że nawet gwiazdy znikły. Po chwili w ciemności pojawiły się dwa lśniące punkty. Za chwile kolejne dwa i jeszcze i jeszcze więcej...Ciało dziewczyny zaczęło migotać, a następnie całe światło znów się pojawiło. Tym razem jednak to Miwa stawał się co raz bardziej mroczna...Jej włosy stały się kruczoczarne. Tak samo oczy i usta. Jej ubranie na chwile znikło, a w zamian pojawiła się krótka, zwiewna, czarna sukienka. Na nogach znalazły się kozaki sięgające lekko powyżej kolan. Z pleców dziewczyny wyrosły dwa wielkie, postrzępione nietoperze skrzydła. Za raz po nich pojawił się czarny ogon, zęby i uszy wydłużyły się. Tak oto powstał demon ciemności - Miwa Okatchi.
   - Nareszcie...- szepnął podekscytowany Mephisto i złapał nieprzytomną dziewczynę, za nim zdążyła upaść na ziemię.
- Nie!!!- tym razem to był Rin. Odzyskał mowę. Był lekko mówiąc wściekły. Jak fioletowłosy śmiał zrobić coś takiego?!!! Młodego demona rozpaliły błękitne płomienie, ale nadal nie mógł się ruszać. Wtedy stało się coś, czego kompletnie nie przewidział.. Nad czołem, we włosach dziewczyny pojawiły się dwa, lśniące pentagramy. Dziewczyna otworzyła oczy. Nastał ciemność. Kiedy po trzech sekundach nareszcie pojawiło się światło, scena, która była wcześniej zmieniła się. Zszokowany Mephisto stał nad bramą Gehenny z rękami wyciągniętymi przed siebie, jakby kogoś niósł. Jednak ten ktoś, stał za nim i wystarczyła chwila, aby znalazł się w błotnistym portalu. To dziewczyna go tam wepchnęła.
- Niech ktoś mnie wyciągnie! - wrzeszczał spanikowany. - Dajcie mi szansę!!!
- A czy ty mi ją dałeś?! Przemieniłeś mnie w ...w TO - zdenerwowała się Miwa.
-Błagam!- jęczał fioletowłosy, ale już prawie cały był po tamtej stronie. Wtedy Rin zdał sobie sprawę, że może się ruszać. Co prawda był trochę zdrętwiały, ale już wiedział, co ma robić. Wyciągnął kurikare. Błysnęło błękitne światło. Chłopak podbiegł do nastolatki i przewrócił ją na ziemię. Ta nawet nie była w stanie wstać. Kompletnie zaskoczył ją fakt, że Rin jest demonem. W między czasie demon uniósł miecz nad głowę i za nim całkowicie zdążyło wciągnąć Mephista, uderzył w bramę. Wszystkich tam obecnych poraziło błękitne światło. Po chwili wszystko znikło. Rin schował katanę. Fioletowłosy leżał nieprzytomny na ziemi. Miwa wstała chwiejąc się na nogach i zapytała :
- C-Czemu to zrobiłeś?! On przemienił mnie w demona! Nie chcę nawet na siebie patrzeć! To okropne...a ty tak po prostu mu darowałeś?!
- Dostał nauczkę. Wybacz mi, wiem, że cię zranił, ale wtedy myślałem tylko o konsekwencjach wysłania go bez możliwości powrotu do Gehenny! Gdyby Mephisto zniknął, akademia nie miałaby wtedy dyrektora, a nas zamknięto by pewnie i zaczęto dochodzenie. Poza tym, gdyby Watykan  dowiedział się o tym, że w Ashiash pojawił się kolejny demon, z pewnością by cię zabito!
- Racja...- potwierdziła cicho Miwa i spuściła głowę. - Co teraz ze mną będzie? Przecież nie mogę tak paradować po akademii!
- Wiem. Dlatego też, chciałem, aby Mephisto został. On może coś na to zaradzić. A teraz chodźmy. - powiedział i wziął nieprzytomnego dyrektora na ręce. Udali się do gabinetu.
***
   Ułożyli nieprzytomnego w jego skórzanym fotelu za biurkiem polali zimną wodą. Natychmiast się ocknął.
- Aaa! Co się stało? Gdzie ja jestem?
- U siebie w gabinecie. - odpowiedział Rin spokojnie.
- Dlaczego...?- zapytał Mephisto i nagle spochmurniał. - Dlaczego tu jestem...?
- Darowaliśmy ci. W zamian oczekujemy, że nie nagłośnisz sprawy i pomożesz Miwie odzyskać normalny wygląd.
- Oczywiście! Wiem jak to zrobić. - oznajmił po czym zaczął  grzebać szufladach biurka. Wreszcie wyciągnął jakiś przedmiot i podszedł do dziewczyny.  - Daj rękę.- nastolatka zrobiła, co kazał. Wyciągnęła lewą dłoń przed siebie. Wtedy dyrektor założył jej na rękę bransoletkę. Nagle błysnęło i cała czerń z dziewczyny została wchłonięta do magicznego przedmiotu. Miwa wyglądała tak, jak dawniej.
- Dobra, my idziemy, a ty zajmij się sobą. I lepiej już nic nie kombinuj. - powiedział granatowłosy, po czym pociągnął dziewczynę za rękę w kierunku wyjścia. 
- Rin...dziękuję. Gdyby nie ty, nie byłabym sobą...- wyszeptała Miwa.
- Posłuchaj. - przerwał jej nagle Rin. - Niech to wszystko co zdarzyło się tej nocy zostanie między nami. I nigdy nie zdejmuj tej bransoletki.- polecił.
- Dobrze.- powiedziała i przysunęła się do demona. - Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci wdzięczna - szepnęła, a ich wargi delikatnie złączyły się w bardzo namiętnym pocałunku. Oboje potrzebowali tego, jak powietrza,  czy odpoczynku...


*********************************************************************************
   No dobra to "walka o względy" została oficjalnie zakończona. Jak widzicie dodałam notkę trochę wcześniej, bo miałam wystarczająco czasu. Poza tym chciałam jeszcze wyjaśnić pewną sprawę. Otóż niektórzy mogli przejąć si sprawą "poszkodowanej Shiemi", która no cóż....została rzucona dla innej. Już wyjaśniam. Shiemi tak naprawdę nie płakała z powodu Rina. Chodziło jej o to, że Yukio odrzucił jej miłość, ponieważ ona także nie jest w tym opowiadaniu niewiniątkiem. Dziewczyna chodziła z Rinem tylko dlatego, bo chciała by Yukio był zazdrosny. Rin w drugą stronę. Czyli tak naprawdę wcale się nie kochali, ale aby zdobyć miłość swoich wybranków. To z grubsza o to chodziło.
   Kolejna notka pojawi się...jutro, lub za tydzień. Wolałabym jednak, aby było to to pierwsze...

Pozdrawiam i nie mogę się doczekać zaczęcia Bleacha (zaraz po kuroszu)
   Shura1200




poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Mephisto vs Rin - walka o względy Miwy cz.2 (na zamówienie)

   Rin był zszokowany. Miwa mogła pójść na bal z kim tylko chciała. Nie było w Akademii chłopaka, który nie chciałby wybrać się na bal z NIĄ A właśnie ona wybrała Yukio. To był dla Rina wielki cios. Myślał, że dziewczyna pójdzie na bal...z nim. Nie brał nawet pod uwagę Mephista, który ciągle kręcił się koło Miwy. Sam dyrektor APK również stracił dla niej głowę. Nigdy nie myślał, że ktokolwiek na ziemi mógłby mu się spodobać. A jednak. Miwa miała w sobie "to coś".
   Tymczasem dziewczyna tańczyła z Yukio w rytm płynącej melodii walca. Zarówno Rin jak i Mephisto stali na środku i gapili się oniemiali na Miwe. Jak to się stało?! Granatowowłosy postanowił jak najszybciej znaleźć odpowiedź na to pytanie, więc gdy tylko muzyka ucichła, pociągnął za sobą zaskoczoną nastolatkę w kąt sali. 
- O-O co ci chodzi?! - zapytała wściekła.
- To ja powinienem o to spytać. Dlaczego przyszłaś na bal z Yukio?!
- A czemu by nie? Zazdrosny jesteś? - zadrwiła.
- N-Nie! A ni trochę! Tylko to takie dziwne!
- A co jest w tym dziwnego? On w brew pozorom jest bardzo popularny wśród dziewczyn. - wyznała Miwa.
- No, ale co ty w nim widzisz?! - przeszedł do sedna Rin.
- Jasne! - prychnęła na nowo rozwścieczona. - Powiem ci! Po pierwsze on nie łazi za mną ciągle, nie czepia się, nie narzuca się! Po drugie ceni sobie naukę, jest miły i każdemu pomaga...
- Ej, ej, ej, chwila moment! Czy ja chociaż raz nie chciałem komuś pomóc??
- Chociażby wczoraj. Konekomaru prosił cie, żebyś zaniósł mu podręczniki do klasy, bo on spieszył się na wykład (biedny Koneko..). Powiedziałeś, że nie jesteś jego służącym i żeby sam sobie radził. Zgadnij kto mu wtedy pomógł. Olśnie cię : Yukio.- odpowiedziała bez wahania Miwa.
- To nie moja wina! - próbował bronić się Rin.
- Owszem, twoja. - ucięła krótko dziewczyna. - A teraz, jeśli pozwolisz, pójdę już. Yukio pewnie mnie szuka.- powiedziała i odeszła. Demon został sam w rogu sali. Czuł się taki bezbronny (Rin? Bezbronny? Przecież miał katanę na plecach!) na to, co się dzieje...( a...ok. Faktycznie nie mógł pociąć katana przeznaczenia....) Jego brat znowu wygrał. Wygrywał zawsze, odkąd poszli do szkoły. "On wbrew pozorom jest bardzo popularny wśród dziewczyn" - w uszach wciąż dudniły mu słowa Miwy. "Ceni sobie naukę, jest miły i każdemu pomaga..." - No jasne. On sam taki nie jest i nie był...Miwa ago nie chce, bo strasznie jej się narzuca i gdzieś ma, kiedy ktoś prosi o pomoc. Nie uczy się za dobrze, no i... nie jest popularny wśród dziewczyn... "Zmienie się. Dla niej." - pomyślał granatowowłosy i zacisnął pięści.
   Mephisto wyszedł z balu wcześnie i natychmiast skierował się do swojego gabinetu. Był głodny, zły i jakiś taki przygnębiony...Miwa poszła na bal z innym. "Czemu?" - w myślach wciąż zadawał sobie to pytanie, ale odpowiedzi znaleźć nie umiał. Zrezygnowany podszedł do jednej z szafek i wyciągnął z niej zupkę w kubku. Zaczął ją powoli jeść. Przecież to miało wyglądać inaczej... "Przecież robię wszystko jak trzeba!" - myślał (Taaa... jasne...) I właśnie wtedy wpadł na pewien pomysł...
***
     Rin Okumura - jeden z najpopularniejszych egzorcystów w APK. Ma dobre oceny, świetnie gotuje, każdemu pomaga, jest miły i nikomu się nie narzuca. Jednak jest pewien mały problem, dla dziewczyn, które są w nim na zabój zakochane. On już się z kimś spotyka. Ta szczęściara to Moriyama Shiemi. (A to czytelników zgięłam!) 
     Od balu minął miesiąc. Rin zmienił się diametralnie. W końcu to sobie obiecał. Tylko czemu...czemu chodził z Shiemi?! Na pewno nie z miłości. Rina nadal był szaleńczo zakochany w Miwie. Młodszy Okumura zrobił to, aby dziewczyna stała się zazdrosna i zobaczyła, jak to jest. Ona jednak nie pozostała Rinowi dłużna. W trzy dni po tym jak dowiedziała się, że chłopak chodzi z niejaką Moriyamą Shiemi, ona zaczęła spotykać się z Yukio. To wydarzenie wstrząsnęło nie tylko Rinem, ale i całą szkołą. W końcu najpiękniejsza dziewczyna w szkole była zajęta!!! Demon o mało nie dostał depresji. Koszmar!
     Pewnego dnia, po ostatniej lekcji, jaka była demonologia Rin wyszedł z klasy jako ostatni. Profesor zdenerwował się na chłopaka i kazał napisać mu sto razy : NIE BĘDĘ WIĘCEJ SPAĆ NA LEKCJACH. Pomimo tego, że demon znacznie poprawił się w nauce, było mu trudno powstrzymać się od spania na nudnych wykładach, więc czasami ucinał sobie drzemkę. I tak to się najczęściej kończyło...
     Młodszy Okumura wreszcie skończył i wyszedł z pustej klasy. Było pół godziny po zajęciach i Rin był pewien, że wszyscy już poszli. Pomylił się. Na końcu korytarza, na ławce siedziała Miwa. Płakał. Chłopak podszedł do niej, położył jej rękę na ramieniu i zapytał:
- Co się stało? - gdy tylko dziewczyna zobaczyła, kto ja dotyka, natychmiast wstała.
- Nie twoja sprawa! - krzyknęła po czym odwróciła się na pięcie z zamiarem odejścia. Rin jednak jej na to nie pozwolił. Złapał ja od tyłu za nadgarstki i przyciągnął do siebie. - Puść mnie! - krzyknęła ponownie.
- To powiedz, co ci się stało.
- Nie...nic się  nie stało... - odpowiedziała już nieco łagodniej.
- To może inaczej : dlaczego płaczesz? - zapytał ciągle trzymając ją w ramionach.
- Nie mogę ci powiedzieć... - wtedy Rin odwrócił ją do siebie przodem, wytarł rękawem łzy z jej oczu i mocno przytulił. Miwa odwzajemniła uścisk. - To przez Yukio... - wyszeptała w końcu, a chłopak poczuł jak jego ramię, na którym spoczęła głowa Miwy, robi się wilgotne od łez. - Nie ma dla mnie w ogóle czasu. - żaliła mu się. - Przed kilkoma minutami szedł korytarzem, a ja na niego czekałam i zaproponowałam żebyśmy gdzieś razem wyszli. A on spojrzał na mnie jak na kompletną idiotkę i powiedział, że jako profesor nie ma czasu na takie bzdury. Wtedy ja się wkurzyłam i spytałam po co w ogóle ze mną chodzi. A...a...a on..powiedział, że najlepiej by było, gdyby ten związek nawet nie powstawał! - dalej dziewczyna nic nie powiedziała, tylko na nowo zalał się łzami.
- Yukio to zwykły cham! - chciał pocieszyć Miwę Rin.
- Nie mów tak! - krzyknęła nagle i oderwała się od jego ramienia. - To prawda, skrzywdził mnie, ale...ja go też. A on nawet o tym nie wie!
- Jak to...? - chłopak już zupełnie stracił wątek. 
- Ja...ja byłam z nim tylko dlatego, że czułam się samotna! Kiedy zacząłeś chodzić z Shiemi w tydzień po balu...zmieniłeś się. Bardzo...a ja nie miałam się z kim przyjaźnić. To ty jesteś moim przyjacielem. Wtedy to zrozumiałam. Ale było już za późno...Potem zjawił się Yukio...i jakoś to tak wyszło, że zaczęliśmy ze sobą chodzić...może zrobiłam to z zazdrości...?
- Muszę ci coś powiedzieć. - odezwał się nagle Rin. - Ja i Shiemi...ja się z nią ani razu nie umówiłem...Po prostu ze sobą jesteśmy. Chyba tez zrobiłem to z zazdrości. - gdy to powiedział Miwa spojrzała mu czule w oczy. Patrzyli tak na siebie, a ich twarze znajdowały się co raz bliżej siebie...od pocałunku dzieliły ich sekundy...
     Nagle na korytarzu rozległy się czyjeś kroki. Miwa i Rin gwałtownie odsunęli się od siebie. W oddali poruszała się czyjaś sylwetka. Osoba, która szła w ich kierunku była wysoka, szczupła, a niewątpliwie paru centymetrów dodawał jej ogromny kapelusz, który miała na sobie...Mephisto...
     - Szanowny panie Okumura! - wykrzyknął, gdy go tylko spostrzegł. - Miałem nadzieję, że cię tu znajdę!
- Co się stało? - zapytał niechętnie Rin.
- To ty chyba powinieneś wiedzieć...Moriyama Shiemi...zastałem ją na dziedzińcu całą zapłakaną... Naturalnie podszedłem do niej i zapytałem o co chodzi...Podobno wystawił ja pewien chłopak, z którym była tam umówiona na randkę! Powiedziałem, że pomogę jej go szukać, aby jeszcze zdążyli się spotkać...- opowiedział dyrektor i uśmiechnął się diabolicznie, pokazując całe swe uzębienie. - Znalazłem... - Rin stał jak wryty. Na śmierć zapomniał o randce z Shiemi! Na dodatek powiedział Miwie, że nigdzie nie wychodzi ze swoją "dziewczyną"..."Cholerny Mephisto! Wykorzystał mój błąd na swoją korzyść...I co teraz?!"- myślał spanikowany chłopak.
      Sowa Mephista jeszcze bardziej wstrząsnęły Miwą. Przecież Rin powiedział jej, że się z nią nie widuje! A tu co? Randka! Na dodatek ją wystawił. To nie było fer. Shiemi  nie była niczemu winna...
- Miwa, kochana, pozwól ze mną na słówko.- (zauważcie, że do Rina to Okumura, a do Miwy?!) rzucił w między czasie dyrektor. - Pozwólmy Okumurze pójść na randkę. Jeszcze zdąży.
- Nie dość, że mnie okłamałeś to... - dziewczynie zabrakło słów. Była wściekła. - I kto tu jest chamem?! Nie chcę cię więcej widzieć!- krzyknęła rozpaczliwie i pobiegła za Mephistem. Rin natomiast został sam, ze swoimi myślami. "Czy to możliwe, żeby wszystko rozpadło się w pięć minut?!"
*********************************************************************************
   No dobra, wreszcie doczekaliście się notki. Powiem szczerze : kosztowała mnie ona sporo wysiłku, pracy i czasu. Za tydzień następna, która zakończy tę historię. 
  Dewa matta i arigato za wszelkie komentarze!!! :5
   Shura1200

     

niedziela, 18 sierpnia 2013

Witajcie ponownie!

   Ohayou! Już jestem i z pełną chęcią do działania zabieram się za pisanie! Co do waszych zamówień, to postanowiłam odchylić rąbka tajemnicy i napisać jak planuje przedstawić wasze pomysły. Otóż to będzie wyglądać mniej więcej tak :
1. Mephisto vs Rin - walka o względy Miwy cz.2 + cz.3
 Miwa poszła na bal z Yukio, co wywołało lawinę zdarzeń. Rin próbował to jakoś wyjaśnić, przez co diametralnie się zmienia. Tymczasem Mephisto uknuł już plan, jak zachować dziewczynę tylko dla siebie...Czy jego koncepcja wypali? Tego dowiecie się czytając Mephisto vs Rin - walka o względy Miwy cz.2 + cz.3.
2.Dla Ciebie wszystko - AmaimonXShiemi cz.2 - co do tego....postanowiłam połączyć ten wątek z zamówieniem o treści : "W takim razie napisz o tym jak Amaimon zaczyna zakochiwać się w Shiemi, a Rin -oczywiście stara się do tego nie dopuścić." Więc myślę, że zapowiada się ciekawie. Z resztą sami oceńcie :)
 Amaiomon potajemnie spotyka się z Shiemi, jednak ta powoli uświadamia sobie, że go nie kocha (Ach, ta Shiemi. Mogłaby się w końcu zdecydować, a nie tyle kłopotu zadaje autorce!) Wtedy do akcji wkracza Rin, który także zakochany w Shiemi nie zgadza się na ich dalszy związek...
3. Mroczne starcie cz.3
 "- Co tu się...- i nagle Yukio zapalił się jak zapałka.' - ciąg dalszy walki dobra ze złem. Dlaczego wszyscy płonął niebieskim płomieniem? Czy to Rin? Czy pan ciemności i zła włączył do gry nowego gracza? I czy ten gracz...to przeciwieństwo młodszego Okumury?!
4.Zwycięzca - yukio X shura
 Shura zakochała się w Yukio. Cóż, bywa. I kto mógłby oprzeć się jej urokowi (czyt. piersiom XD)? Właśnie, żeby było śmieszniej - Yukio. Shura widząc, że chłopak kompletnie ja ignoruje, wymyśla zawody, w których przegrany musi spełnić jedno życzenie zwycięzcy. Kto wygra i jakie będzie jego pragnienie?  

  ...przekonacie się już wkrótce. Miłego czytania.... Shura1200