sobota, 24 sierpnia 2013

Dla Ciebie wszystko - Shiemi x Amaimon vs Rin cz.2 (na zamówienie)

   Na ciemnym niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy. Księżyc świeciła jasno, wychylając swe oblicze zza dwóch ciemnych chmur. Wiał lekki, ciepły wiatr. W pewnym momencie ten sam wietrzyk zatrzasnął otwarte okno w pokoju Shiemi. Dziewczyna drgnęła. Otworzyła powoli swoje zielone, zaspane oczy.Usiadła, po czym rozejrzała się po pokoju szukając źródła hałasu. Jej wzrok padł na okno. Odetchnęła z ulgą,  ale nie dane jej było z powrotem spokojnie zasnąć. W mroku dało się zauważyć czyjąś sylwetkę, która była co raz bliżej jej łóżka...
   - C-Co ty tu robisz?! - spytała, próbując zahamować drżenie rąk, Shiemi.
- Przyszedłem cię zobaczyć! Tak dawno się nie widzieliśmy! - odpowiedział Amaimon z niespotykanym u niego, ożywieniem.
- Widzieliśmy się przedwczoraj wieczorem....- jęknęła dziewczyna.- A teraz przychodzisz i budzisz mnie o pierwszej w nocy?
- Bez przesady, to nie ja trzasnąłem oknem. To wiatr.
- Daruj sobie te wymówki i pozwól mi spać....- zakończyła po cichu Moriyama.
- Dobrze. Poczekam do rana. - oznajmił Amaimon i pełen entuzjazmu usiadł na dywanie.
- Chyba żartujesz! Idź do siebie.
- Nie chce spać u brata...chrapie. A do Gehenny na razie mi się nie spieszy. Poza tym, co to za problem przenocować chłopaka?
- No właśnie....o to chodzi, że....um..dużo się nad tym zastanawiałam i, uważam, że to trochę..dziwne.
- Co?
- No ty..i ja....demon i człowiek...
- Tak?Dokładnie to samo próbowałem ci uświadomić na początku naszej znajomości, ale ty się uparłaś!- zdenerwował się zielonowłosy i wstał. - Wybacz, ale nie jestem zabawką i nie dam się tak traktować! - po tych słowach otworzył okno i przez nie wyskoczył.
- Przepraszam! Nie chciałam cię urazić! - krzyknęła za nim Shiemi, ale przed oczami mignęła jej tylko jego postrzępiona peleryna. Amaimon się obraził. Dziewczyna poczuła się winna i przez to nocne zdarzenie nie mogła już zasnąć do końca nocy.
   ***
   - Moriyama-san!- krzyknął zdenerwowany nauczyciel, przez co Shiemi się obudziła. - Na lekcji się nie śpi! Jeden śpiący na lekcjach Okumura w zupełności wystarcza!
- G-gomenasai sensei...- wyjąkała zaspana. Po nieprzespanej nocy dziewczyna była ledwo żywa. Na szczęście chwilę później zadzwonił dzwonek...
   - Shiemi! - zawołał za dziewczyną Rin, jednak ta się nie odwróciła. Szła przed siebie, niosąc tonę podręczników potrzebnych do odrobienia karnej pracy domowej. - Zaczekaj! - chłopak wreszcie ja dogonił.
- Ah, Rin...- zmieszała się. - O co chodzi?
- Chciałem się zapytać, czy może Cie nie pomóc z ta pracą domową. W końcu, ja też często taka dostaję...
- Nie sprawię ci kłopotu? Ja mało rozumiem...
- Właśnie dlatego chcę ci pomóc. - przerwał jej Okumura.- To jak?
- Zgoda. - odpowiedziała i uśmiechnęła się promiennie, po czym chłopak wziął od niej część książek i razem skierowali się w stronę najbliższych drzwi. Amaimon, który schowany za kolumną patrzył na to co się przed chwilą stało, zaczął na poważnie rozważać kwestie pozbycia się brata na dobre. "To oczywiste."- myślał."Chce ze mną zerwać, dla niego."
   - Shiemi...?
- Hm?
- Zerwałaś z nim? - na to pytanie dziewczyna zakrztusiła się sokiem, który własnie piła.
- Khe, khe! Eee..nie..Powiedziałam mu tylko, że człowiek i demon...no wiesz...
- A co on na to?
- Powiedział tylko, że ie jest zabawką i, że nie powinnam go tak traktować...- odpowiedziała dziewczyna po czym smutno spuściła głowę. - Chyba go tym zraniłam...
- Ej, nie smuć się. - zaczął ją pocieszać Rin. - On pierwszy by cię zranił. Nim byś się obejrzała, już by sobie znalazł inną. Poza tym założę się, że w Gehennie nie ma takiej, która nie chciałaby spotykać się z władcą ziemi o tak potężnej mocy. On tylko chciał spróbować czegoś nowego, a z twoimi uczuciami by się nie liczył.
- Pewnie masz rację. - powiedziała bez wyrazu, Shiemi. W środku jednak czuła ogromne poczucie winy. Tak naprawdę, to go kochała, tylko..Rin. On ją do tego ciągle nakłaniał, dając za usprawiedliwienie całkiem sensowne powody...
- Dobrze ci radzę : skończ ten związek. A gdybyś  miała jakiekolwiek trudności, to pamiętaj, że ja zawszę jestem przy tobie.- zakończył Rin i uśmiechnął się do niej ciepło.- Muszę już iść. Mam nadzieję, że poradzisz sobie z pozostałymi zadaniami.
- Myślę, że tak. Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Do jutra.
- Pa. - pożegnał się z dziewczyną i wyszedł. Shiemi została w pokoju sama.  Przynajmniej tak jej się zdawało.
   Nagle w pomieszczeniu znalazł się Amaimon. To wyglądało tak, jakby się teleportował...
- Dobry wieczór, księżniczko.- powitał ją z dziwnym chłodem w głosie.- Przyszedłem wyjaśnić parę spraw...- nastolatkę zamurowało. "Słyszał?"- zadawała sobie w myślach pytanie.- Po pierwsze, w Gehennie nie ma żadnych kobiet. Po drugie, gdybym chciał być z inna to po co miałbym ranić ciebie? Nie rozumiem logiki twojego przyjaciela...- powiedział to z taka nienawiścią w głosie..."Słyszał."- przemknęło przez myśl Shiemi.- Z reszta twojej też. Wierzysz w każde jego słów  jakby był jakąś wyrocznia, czy gdyby sam mieszkał w Gehennie. A on ani jedno, ani drugie. Mogłaś porozmawiać o swoich wątpliwościach ze mną. Ja nie mógłbym cię okłamać...
- A to niby czemu...?- zaciekawiła się dziewczyna.
- Po prosu tak czuję. Nigdy nie byłem zakochany. Aż do teraz. Skąd wiem, że cię kocham i nie chcę być z nikim innym? Czuję potrzebę nieustannego przebywania z tobą. Chcę cię całować, robić dla ciebie wszystko. Tylko dla ciebie...
- Przepraszam...- szepnęła Shiemi i rzuciła się oniemiałemu Amaimonowi na szyję. - Tak bardzo cie przepraszam! Rin mówił, te wszystkie rzeczy, a ja...ja w nie ślepo wierzyłam. Jestem taka żałosna...Nic mi się nie udaje...Mam dość tego miejsca!
- Jeśli chcesz, mogę ci pomóc. Jest tylko jeden warunek.
- Jaki? Zrobię wszystko!
- Kochaj mnie już zawsze. - powiedział i pocałował. - Zabiorę cię do Gehenny.- po tych słowach zniknęli  tak nagle, jak on wcześniej się pojawił. 
   Następnego dnia rozpoczęły się poszukiwania dziewczyny. Wszyscy martwili się o nią i chcieli, by się wreszcie odnalazła. Rin jednak był najbardziej cichy, smutny i przygaszony. Wiedział, po prostu czuł, że dziewczyna wybrała życie w krainie ciemności, zła i potworów, by zaznać wreszcie trochę spokoju...


**************************************************************************************************************************************************
  Nie wiem co mnie naszło, żeby tak to zakończyć. Po prostu musiałam. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko się podobało. Następna notka za tydzień, jak nie wcześniej.

  Shura1200

1 komentarz: