poniedziałek, 21 października 2013

Zakochany demon cz.4

     Szanowny panie Sebastianie!
(Sebciu ♥)
Co tam u Ciebie słychać? Słyszałem, że w posiadłości twego panicza zjawił się gość. Masz pewnie nadmiar roboty, więc postanowiłem ci ulżyć! A to wszystko z miłości do Ciebiee!!!
Ale przejdę już do sedna. Jeśli chcesz jeszcze kiedykolwiek ujrzeć dziewczynę żywą, spotkajmy się. Może być randka ♥! Tak więc w Londynie, ul.........................., w tę sobotę o godzicie 24. Myślę, że przyjdziesz....
                                                        Grell Sutcliff
     Sebastian przeczytawszy już pierwsze zdanie, domyślił się kto był autorem (kto by się nie domyślił?!). Aktualnie był piątek. Tak więc spotkanie przewidziano na dzień następny. Ciekawe...Lokaj nic nie mówiąc, pogniótł list, rzucił za siebie (najchętniej spaliłby go wzrokiem) i wyszedł z pokoju.
- Panie Sebastianie, czy wszystko w...- zaczął nieśmiało Finny mijając się z lokajem.
- Niech idzie.- przerwał mu Ciel. - Jutro wszystko się wyjaśni.- dokończył hrabia i również wyszedł.
- Czy ktoś mi wreszcie powie, o co chodzi?! - zapytał sam siebie oniemiały ogrodnik.
     ***
    Sobota. Godzina 23 :55. Przedmieścia Londynu. Na jednej z uliczek można zobaczyć dwie postacie, skryte w mroku. Jedna z nich, hrabia Ciel Phatomhive. Druga to jego wierny, odziany w czerń, lokaj Sebastian Michaelis. Oboje stoją obok siebie, ramię w ramię, wpatrzeni w mrok przed nimi. Najwyraźniej ktoś lub coś tam jest...
    - Więc przyszedłeś Sebciu! Gdzie moje kwiatki?
- Daruj sobie, gdzie dziewczyna? - warknął lokaj, pomijając kwestię kwiatów.
- E, e, e nie tak szybko! To w końcu randka! - powiedział Grell i puścił do niego oczko.
- Gdzie ona jest?! - zapytał ponownie, znacznie głośniej i agresywniej.
- I po co te nerwy? Wszystko w swoim czasie. Ustalmy najpierw kilka spraw. Po pierwsze w zamian chcę....- tu udał, że się zamyśla. W rzeczywistości jednak, już dawno wiedział. - chcę Ciebie.
- Że co proszę? - lokaj nie był tym aż tak zaskoczony, ale w rzeczywistości ta sytuacja była nieco krępująca.
- C-I-E-B-I-E! - przeliterował czerwonowłosy. - Jakiś problem?
- I ty się jeszcze pytasz...- mruknął Sebastian.
- Nie masz wyjścia. Jeśli będziesz się sprzeciwiał, zabiję ją. Jeśli podejmiesz walkę i mnie zabijesz, nie dowiesz się gdzie ona jest. Więc...
- Więc wyduszę to z ciebie siłą. - odpowiedział spokojnie demon. - Paniczu...
- Dowiedz się gdzie jest Lady Jennifer. Nie obchodzi mnie jak to zrobisz, po prostu wyduś to z niego...
- Ej, chyba o czymś zapomnieliście! - przypomniał o swoim istnieniu Grell. - Mogę ją w każdej chwili zabić. To wam chyba nieco...- Ale nie mógł dokończyć. Zarobił mocnego kopniaka prosto w twarz. Kilka kropli krwi skapnęło na czarną ziemię.
- To ty chyba o czymś zapomniałeś. Raz : jestem lokajem rodziny Phantomhive i spełnię każdy rozkaz mojego panicza,. Dwa : już prędzej ja ciebie zabiję. - powiedział znudzony już tą sytuacją  Sebastian. Grell leżał na ziemi, w czasie gdy lokaj mówił, dostał jeszcze parę kopów w brzuch. - Gdzie ona jest?- wywarczał demon.
- W przybrzeżnym porcie, w magazynie. - wydyszał żniwiarz zwijając się z bólu.
- Dziękuję.- odparł Sebasian. Po kolejnym ciosie Grell stracił przytomność. - Idziemy paniczu?
- Coś dużo czasu ci to zajęło, nie sądzisz? Mogłeś od razu przejść do rzeczy, a nie się z nim bawić! - zganił lokaja Ciel. Jednak, gdy napotkał jego wzrok w stylu Są-rzeczy-ważniejsze-na-tę-chwilę powiedział. - Idziemy.
     Do opuszczonego magazynu dotarli w pięć minut. Jednak, gdy weszli do środka, nie zastali tam nic, prócz skrzyń z towarami handlowymi.
- I co? - spytał Ciel. - Wykiwał nas?
- Nie. - zaprzeczył demon i podszedł do jednej ze skrzyń. Następnie otworzył ją. W środku leżała związana i nieprzytomna Jennifer. Lokaj wziął ją na ręce i przerwał więzy.
***
    - C-co się stało...? - Lady Jennifer obudziła się godzinę po tym, jak przeniesiono ja do rezydencji.
- Zostałaś porwana. - wyjaśnił krótko Ciel, siedząc na krześle, przy dziewczynie.
- Kidy mój panicz i ja się o tym dowiedzieliśmy, natychmiast pospieszyliśmy panience na ratunek. - uzupełnił Sebastian. - Jak się panienka teraz czuje?
- Już lepiej, dziękuje.
- To był nasz obowiązek. Nie masz za co dziękować. - odburknął Ciel, po czym wyszedł z pokoju, rzucając jedynie krótkie "wypoczywaj".
-Przepraszam...-wyszeptała dziewczyna. Sebastian spojrzał na nią ze szczerym zdziwieniem. -Sprawiam wam tyle kłopotów. Ciel jest na mnie zły.
- Nie jest na panienkę zły. On po prostu się martwi. A poza tym, to nie panienki wina, że została porwana. To ja jestem tego przyczyną. - teraz z kolei lady Jennifer uległa niemałemu zdziwieniu.- Tym, który panienkę porwał, był niejaki Grell Sutcliffe. Chciał mi tym dopiec. Wie, że je panienka dla mnie bardzo ważna.
- Naprawdę? - dziewczyna uspokoiła się słysząc prawdę. -Jestem dla ciebie ważna?
- Nawet panienka nie wie, jak bardzo. - w tym momencie lokaj po raz pierwszy szczerze się uśmiechnął. Wiele razy robił to w obecności lady, ale tamte uśmiechy były nieszczere, wymuszone. Ten był prawdziwy. - Proszę teraz wypoczywać. - zakończył i odwrócił się z zamiarem odejścia.
- Sebastianie... - demon kątem oka dostrzegł, że dziewczyna była tuz przy nim. Odwrócił się. Wtedy ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku.



*************************************************************************************************************************************************
    Dobra, macie co chcieliście, za błędy nie bić. Następny (ostatni) rozdział za tydzień. Dzięki za wszelkie komentarze, czy wejścia. Wiem, że nie jest tu tak pusto. Chyba...

3 komentarze:

  1. O-ostatni?! Jak to *posmutniała* :c
    Co do rozdziału... Ś w i e t n y <3 Jedynie co mogę zarzucić, to to że... wszystko się dzieje za szybko ;__; Na Twoim miejscu każdą z tych sytuacji opisałabym dokładniej, uwzględniając najmniejszy szczegół :)
    N-nie żeby to było krytyka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, ok, rozumiem, że się podoba, ale niestety -.-. Po tym opowiadaniu zamierzam dodać jeszcze jedno za jednym razem takie dłuuuugie. A potem (nestety) kończe z Kuroszem. Zaczynam Bleach'a. Mam nadzieję , że mimo wszystko ktos się cieszy. Bo ja bardzo ^.^

    OdpowiedzUsuń
  3. Post świetny.
    Zauważyłam że dodałeś komentarz na moim blogu. Postanowiłam dodać nowy rozdział. Możesz go ocenić, sensei? :)

    OdpowiedzUsuń