wtorek, 5 listopada 2013

Zakochany demon cz.5 (koniec)

     Lady Jennifer, córka siostry matki Ciela Phantomhiva, spędziła w rezydencji młodego hrabi, tydzień. Zostałaby dłużej, ale nalegała na wcześniejszy wyjazd. Bała się, że może sprawić znowu jakiś "problem". Ostatni dzień jej pobytu miał zakończyć się pożegnalnym obiadem i dziewczyna miała wyjechać.
     Właśnie nadszedł czas uroczystego obiadu. Podano mnóstwo pysznego jedzenia. Sebastian postarał się jak nigdy. Oczywiście, na rozkaz Ciela.
- Kiedy przyjedziesz do nas znowu? - zagadnął hrabia podczas deseru.
- W najbliższym czasie. Teraz nie chcę sprawiać więcej problemów.
- Myślałem,że wszystko jest jasne : To nie twoja wina. Więc może jednak zostaniesz?
- Nie, naprawdę, nie mogłabym. Poza tym zostawiłam całą rezydencję w rekach nie w pełni wykwalifikowanej służby. Boję się, co zostanę po powrocie.
- To zupełnie jak ja...- mruknął hrabia. Na szczęście nikt tego nie usłyszał
     Po obiedzie wszyscy z rezydencji zgromadzili się przy bramie głównej. Czekali na Jennifer, która miała właśnie wyjechać. Dziewczyna powiedziała, że jeszcze musi coś załatwić i zaraz przyjdzie...
     Lady poszła poszukać Sebastiana, który nie stawił się przy bramie jak wszyscy. Po 15 minutach odnalazła go wreszcie w kuchni.  Siedział przy stole, wpatrzony w okno, tak jak zaledwie kilka dni temu ona sama. Podeszła do niego cicho i przytuliła od tyłu.
- Czy coś się panience stało?
- Czemu nie przyszedłeś? - szepnęła Lady.
- Nie lubię pożegnań. - była to prawda. Sebastian nie chciał się z nią żegnać. Chciał, żeby została.
- Każde pożegnanie jest początkiem czegoś nowego.
- Prawda. - potwierdził. Mimo wszystko nie patrzył jej w oczy. Co się z nim do cholery dzieje?! Jest demonem, nie czułym stworzeniem wysysającym z ludzi ich dusze, gdy ich kontrakt się dopełni. "Czemu więc tak się czuję?" - myślał. "Czemu mi na niej zależy? Czemu chcę, żeby została? Czemu ją..kocham? perzcież jestem demonem! To niemożliwe!!! Chyba, że...." - Sebastian już słyszał niegdyś o tym od innych demonów. Jego natura uległa zmianie. Zbyt długo już tu przebywał. Zbyt długo nic nie jadł. Wtedy to mu się przypomniało : "pamiętaj, jeśli za długo będziesz przebywać w świecie ludzi, o pustym żołądku, twoja natura może ulec zmianie. Jest tylko jedno lekarstwo : gdy poczujesz jakąkolwiek sympatie do czegokolwiek w tamtym świecie, po prostu zniszcz tą rzecz. W przeciwnym razie sam ulegniesz zniszczeniu."...
- Sebastianie?
- A-ah tak..zamyśliłem się. Przepraszam. A teraz już idź. Wszyscy czekają.
- A-ale...
- Proszę iść! - prawie krzyknął Sebastian.
- Dobrze. - powiedziała obrażona Lady i wyszła, pozostawiając lokaja sam na sam z jego czarnymi myślami. To był jedyny sposób...
     * * *
     " I nie przyszedł. Może za dużo od niego wymagałam? W końcu on też ma swoje życie, zajęcia, zwyczaje..." - Jennifer jechała już karetą do domu, wciąż myśląc o lokaju. "Czy coś nas łączyło...?
    Nagle cały powóz się zatrząsł.
- Co to? - zawołała lady do woźnicy, ale nie usłyszała odpowiedzi. Powóz stanął. Zrobiło się jakoś ciemno i chłodno. Po chwili ktoś wszedł do środka.
- Seba...- nie zdążyła nic więcej powiedzieć. Coś ostrego i cienkiego przebiło jej pierś zadając niesamowity ból. Nóż. Dziewczyna zakrztusiła się krwią, która podeszła jej do gardła. po chwili oczy jej się zamknęły i nie czuła już niczego...
- Przepraszam. - mruknął Sebastian z obojętną miną. Jego oczy mieniły się szkarłatną czerwienią. Wyszedł, pozostawiając w karecie trupa dziewczyny, któremu jeszcze jedna, ostatnia łza spłynęła powoli po prawym policzku. To była dziewczyna, którą tak kochał.


*******************************************************************************************************************************************************
    Przepraszam Was serdecznie, że musieliście tytle czekać na ten rozdział, ale szczerze powiedziawszy już mi się nie chciało XD. Następne opowiadanie kończące Kurosza dodam za dwa tygodnie, w poniedziałek.
    A co do tego opowiadania, to czy zauważyliście, że strasznie dużo tu myśli bohaterów? A najlepsze jest to, że strasznie nie lubię ich pisać. Nie wiem, dlaczego. Tak jest i już.
    Strasznie długo zastanawiałam się jakie zakończenie napisać. W końcu jednak zdecydowałam się na te dramatyczne :3. Nie wiem czy to dobrze, poddaje to waszej ocenie, ale dla mnie Kuroshitsuji to anime tak mroczne, że nie powinny nawet opowiadania z niego dobrze kończyć :) 
    Mam jeszcze takie pytanie i czekam na odpowiedź w komentarzach : oglądaliście Bleacha? Jeśli tak, to jaka jest wasza ulubiona postać? (może być tylko jedna). Ja swoją zdradzę przy następnym opowiadaniu :3
  
 Ale ja się tu rozpisałam... -_-

 Shura1200 >.<


6 komentarzy:

  1. kończy się dośc... hmm...
    spodziewałam się innego zakończenia...
    szkoda że już niedługo koniec Kuro.

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie znalazłam polski opening i ending z Kuroshitsuji:
    http://www.youtube.com/watch?v=N8eoDEZjTYo

    http://www.youtube.com/watch?v=MzaqfjsHZg0

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny fanfick, nie to, co Mój... xD
    Jeśli chodzi o Bleacha - ulubiona postać to Ishida, i cichutko dodam, że chciałabym pairing z Inoue... W końcu Ichigo powinien być z Rukią (której nie lubię xD). Pamiętaj: nie może zabraknąć Kona! :3 To tyle. Weny życzę. ^^
    PS. Przepraszam, że tak z anonima, ale jestem na fonie i coś Mnie nie chce zalogować... ;-;

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz od dwóch lat przeczytałam paring kobieta x meżczyzna. Ah, Zakochany Demon- myślałam że Sebby zakocha się w Cielu. Kiepsko mi wychodzi myślenie xdd. Ogólnie to całkiem fajny fick, ale jednak brakowało mi tam prawdziwego Sebastiana, jego charakterystycznej osobowości (dzięki której stał się moim mężem, chociaż shippuję Sebaciel <3) no po prostu JEGO. Ale nic, jest okej, widać, że masz fajne pomysły i talent. oby tak dalej ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa opowieść szkoda tylko że nie było żadnego hentaiiii a ja to tak bardzo kocham ale co tam przeżyje....!!!

    OdpowiedzUsuń