poniedziałek, 16 września 2013

Zakochany demon cz.2

     Lady Jennifer była w rzeczywistości bardzo przyziemną i dobrze ułożoną dziewczyną. Z charakteru bardzo przypominała Ciela, ale nie była taka zimna i  oschła, jak on. Myślała trzeźwo, wymagająca acz wyrozumiała. Te względności zauroczyły Sebastiana. Lokaja zawsze coś skrycie ciągnęło do swojego panicza, ale gdy pojawiła się jego starsza, o płci pięknej, wersja, od razu poczuł do niej sympatie.
     Następny dzień zaczął się dla lokaja, jak każdy inny. Wstał, wziął krótki prysznic, ubrał się i podążył do kuchni, aby przygotować śniadanie dla swojego panicza. Jednak gdy dotarł do pożądanego pomieszczenia, zobaczył, że przy stole kuchennym siedzi Jennifer. Oparta z ręką o policzek, wpatrzona w okno, za którym widać było wschodzące słońce. Niebo natomiast mieniło się kolorami i najróżniejszymi odcieniami fioletu, różu i błękitu. Zaprawdę, piękny widok. Widać było, że dziewczyna dopiero co wstała. Nie była ubrana w ubranie, tylko w cienką, długą koszulę nocną. Jej długie, czarne włosy okrywały jej plecy, niczym płaszcz.
- Czy coś się stało?- zapytał przyjaźnie Sebastian. Lady drgnęła, po czym odwróciła się do lokaja.
- Nie, nic. Wstałam po prostu wcześniej, gdy wszyscy jeszcze spali. Nie chciałam nikogo budzić, aby mnie ubrał...
- Najmocniej przepraszam. Podać śniadanie? - dziewczyna tylko skinęła głową. Teraz bardzo przypominała lokajowi Ciela. Mężczyzna odwrócił się do niej tyłem i zaczął przygotowywać śniadanie i herbatę. Po chwili naleśniki już były gotowe. lady Jennifer zjadła je w mgnieniu oka, a następnie zaczęła sączyć powoli, gorący płyn. Gdy skończyła, zapytała :
-Ubierzesz mnie?
- Jeśli panienka chce..- odpowiedział, wzruszył ramionami i ruszył za dziewczyną do jej sypialni. Tam, na łóżku leżała wybrana przez Jennifer sukienka na dziś. Była blado-błękitna. Równie piękna, co zeszłego dnia.
- Na co czekasz? - zapytała patrząc mu w oczy.
- Na nic, tylko...może ma panienka jakąś szarfę do przewiązania moich oczu...
- Niestety nie. Po prostu je zamknij. Ufam ci.- powiedziała wyniośle i stanęła prosto z rozłożonymi rękoma.
- Proszę o wybaczenie.- przeprosił Sebastian, zamknął oczy i ubrał dziewczynę w suknię. Gdy skończył, dało się słyszeć po całej rezydencji chłopięcy krzyk :
- Sebastian!!!- to był Ciel. Granatowowłosy już z dobrą godzinę czekał na swoje lokaja, aż ten przyniesie mu śniadanie i ubierze go, jak co dzień.
- Muszę już iść. Panicz wzywa.
- Najwidoczniej.- odparła Lady Jennifer i uśmiechnęła się do niego.
     - O co chodzi?- spytał Sebastian, który dostał się już do pokoju swego pana, z tacą ze śniadaniem i gorącą herbatą.
- Zawsze przychodzisz i budzisz mnie o ósmej! Dzisiaj spóźniłeś się godzinę! - zganił lokaja, chłopak.
- Najmocniej przepraszam. Musiałem zająć się naszym gościem.
- Ah tak...Znowu ona!- zdenerwował się Ciel.
- Czyżby panicz był zazdrosny?- odciął się Sebastian.
- Idioto! Niby o co?! Po prostu od jej przyjazdu, od wczoraj, zaniedbujesz swoje obowiązki!- hrabia Pantomhive na wcześniejsze słowa lokaja, zaczerwienił się. Nie, żeby coś, ale demon pozwalał sobie na zbyt wiele!
- Ale paniczu, sam panicz mówił mi, że goście zawsze mają pierwszeństwo.
- No niby tak, ale...- oburknął Ciel. - Skończmy już tę niepotrzebną dyskusję!
- Oczywiście. - odparł lokaj i uśmiechnął się zwycięsko.
     Tego dnia w rezydencji rodu Phantomhive, miał odbyć się bal. Zaproszeni zostali między innymi: Panienka Elizabeth z rodziną i służba, książę Soma i Agni, cała pozostała rodzina panicza, oraz jego znajomi i stali klienci firmy Fantom. Z tego powodu Sebastian od śniadania po obiad siedział cały czas w kuchni i szykował jedzenie na uroczystość.
     Był już wieczór. Goście mieli zjawić się za pół godziny. Do tego czasu Lady Jennifer strasznie się nudziła. Brakowało jej towarzystwa. Ciel szykował się na przyjęcie, cała służba miała do wykonania swoje obowiązki, a Sebastian...no właśnie. Nie sprawdziła jeszcze, co on robi. "Pewnie siedzi u Ciela i pomaga mu się ubrać..."- pomyślała dziewczyna, przez co straciła ochotę na szukanie go. Sama za to już dawno była gotowa. May-lin pomogła wyszykować się jej godzinę temu. Była ubrana w błękitno-morską suknię z falbanami. W tali miała łagodne wcięcie, za to poniżej okazywała się w całej swojej krasie. Rozłożysta i delikatna. Włosy dziewczyna miała upięte w niezgrabny kok, który mimo wszystko, dodawał jej uroku. Ciekawa była, czy spodoba się Seba...to znaczy gościom.(XD) Popatrzyła w lustro. "Całkiem, całkiem.."-pomyślała o sobie. Nagle rozległo się pukanie.
- Proszę!- krzyknęła. Do pokoju wszedł Sebastian. Dziewczyna odwróciła się do niego przodem. Lokaj oniemiał. Fakt, kolory sukni nie były w jego typie, ale całość pięknie się prezentowała.  Znowu nie mógł wykrztusić z siebie słowa. Stał tylko i patrzył.- Czy coś nie tak z moim strojem?- zapytała zaniepokojona Jennifer sprowadzając Sebastiana z powrotem na ziemię.
- Ależ nie! Strasznie panienka ładnie wygląda!- zapewnił ją loka z zapałem.- Tylko...przyszedłem tu, aby oznajmić, że bal zaraz się rozpocznie.
- Dobrze, już idę. - oznajmiła i wyszła za mężczyzną.
     Na sali głównej było strasznie dużo osób. Panowała wrzawa, głośne rozmowy, oraz śmiechy. Goście dobrze się bawili. Gdy Lady Jennifer weszła na salę prowadzona przez lokaja, wiele osób spojrzało w ich stronę. Rozległy się pomruki pełne zachwytu i oniemienia. Bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że dziewczyna prowadzona przez demona, była najpiękniejsza na całym balu. Ciel Phantomhive wraz z Lizzy tańczyli z boku sali. Chłopak uśmiechnął się z wyrazem triumfu na twarzy. Uzyskał pożądany efekt. Lady Jennifer oczarowała wszystkich gości. Po chwili przyjęcie znowu ożyło. Wszyscy wrócili do tańców, zabawy i jedzenia. Hrabia, któremu uśmiech nie schodził z ust, podszedł do dyrygenta, który kierował orkiestrą i szepnął mu coś na ucho.
      Po chwili orkiestra zaczęła grać walca angielskiego. Ten taniec różnił się nieco od walca wiedeńskiego, w którym tak specjalizował się lokaj. Jednak mimo wszystko Sebastian to Sebastian. Doskonały pod każdym kątem.
      Wolna melodia przemykała przez tańczące pary do uszu słuchaczy. Wszyscy znajdowali się na parkiecie i kołysali w rytm. Jednak, gdyby tak się przyjrzeć, to pośród tańczących brakowało Lady Jennifer. Wybredna hrabianka, odrzucała wszystkie zaproszenia do tańca, podpierając ścianę. Po dłuższej chwili goście przestali zwracać na nią uwagę. Tylko dwie osoby na sali cały czas wlepiały swoje spojrzenia w dziewczynę. Byli to hrabia Phantomhive oraz jego lokaj. Ciel ciekaw był, czy Sebastian poprosi ją do tańca. Był tym tak zajęty, że podeptał parę razy stopy swojej partnerce. Jednak Sebastian nie podchodził do Jennifer. Trzymał się  zboku, za kolumną. Stamtąd nawet panicz nie mógł go wypatrzeć. Mężczyzna wiedział, że jego pan celowo poprosił dyrygenta o wolną melodię, aby ten mógł poprosić Lady do tańca. Bardzo chciał zobaczyć swojego lokaja poddającego się uczuciom. "Nie tym razem, my lord."- pomyślał Sebastian z mściwym uśmiechem.
      - O, Sebastian!- to była Jennifer. Zauważyła go, gdy wychylił się zza kolumny.
- T-Tak? Co się stało?- zapytał rozkojarzony.
- Czemu  nie tańczysz? Na tym balu służba przecież może...
- Tak, wiem, ale nie mam z kim. - skłamał szybko.
- Ja także. Może więc zatańczymy razem?- zapytała, rumieniąc się.
- O-Oczywiście. Ahh...Przepraszam za zachowanie z mej strony...- powiedział Sebastian, kładąc rękę na czole i przymrużając oczy.- Wszak to mężczyzna powinien prosić do tańca. Moje zachowanie jest naprawdę godne pożałowania....- Jennifer słysząc to, uśmiechnęła się lekko.
- Nic się nie stało.- powiedziała i pociągnęła lokaja za rękę na parkiet.



**************************************************************************************************************************
    Kosztowało mnie to sporo przymusu, choć wystarczyło tylko przepisać XD. Nie wiem, co się ze mną dzieje, choć wena ma się dobrze...ale nie martwcie się, na pewno wszystko się ułoży! Nie ma to jak być optymistą...co tam jeszcze....W szkole strasznie dużo zadają, więc nie mam zbyt wiele czasu, a jak już to wtedy akurat ktoś mi kompa z rodziny zajmuje :P
    Co jeszcze z nowinek o mnie? Postanowiłam założyć bloga yaoi. Tak, yaoi. Z Bleacha. Pierwsze opka mam już wymyślone, więc wystarczy tylko dodać. Jak coś, to dam linka.
 Pozdrawiam,
   Shura1200


3 komentarze:

  1. Co ile będą mniej więcej kolejne części? :D
    Dotychczas mi się nawet-nawet spodobało, chociaż coś mi jednak nie pasuje... Trochę dziwne, że ten nasz Sebastian, kochany i lubiany przez wszystkich, zakochał się w czarnowłosej panience tak, że zaczął zaniedbywać swoje obowiązki lokaja Ciela! I to jąkanie się... Według mnie niezbyt to pasuje do Sebastiana, ale cóż; mimo wszystko jestem bardzo ciekawa jak to dalej będzie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, jakoś taki niemrawy ten nasz Sebastian, trochę mu się w głowie poprzewracało, ale potem wróci do siebie...dobra już nie spoileruje ;p. Stały termin notek wyznaczam na poniedziałki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że dopiero w poniedziałek :c
      "Niemrawy", haha, lubię to słowo XDD Zapowiada się fajnie, chociaż nie mam pojęcia co będzie dalej *^*

      Usuń