wtorek, 24 września 2013

Zakochany demon cz.3 part 1

      - J-Jeśli mogę spytać, t-to jak to jest...tańczyć z Sebastianem?- wyjąkała pytanie May-lin. Była teraz sam na sam z Lady Jennifer w jej pokoju, aby przebrać dziewczynę w piżamę. Bal skończył się pół godziny temu. Teraz pokojówka miała okazję, aby zadać pytanie, które dręczyło ją od momentu, gdy ujrzała Lady i Sebastiana razem na balu.
- Al...w jakim sensie...?- zapytała lekko zaskoczona takim pytaniem, Jennifer.
- No...jakie to uczucie? Ja zawsze chciałam tak z nim zatańczyć...- rozmarzyła się May-lin.
- Ha ha ha!- roześmiała się Jennifer. - I co? Nigdy nie poprosił cię do tańca?
- No...nie...zawsze na balach gdzieś znikał, albo pomagał w kuchni. Dziś jednak tak nie było....Widziałam go za kolumną. Patrzył się tylko na panienkę.
- Naprawdę? Ciekawe...- dziewczyna zamyśliła się na chwile z poważną miną. W środku jednak miała ochotę krzyczeć  z radości. - Jeśli chcesz wiedzieć, to ci powiem...Gdy tańczysz z Sebastianem, to czujesz się taka wolna, a równocześnie skrępowana. Uważasz na kroki, z obawą, że się pomylisz i ośmieszysz. Kiedy jesteś niego tak blisko, kiedy on na ciebie patrzy...ręce zaczynają ci się trząść. Niemal tracisz zmysły!
- Aaaa...tak myślałam...
***
     W międzyczasie Sebastian szykował swego panicza do spania, a tamten nie przestawał się  w niego wpatrywać. Wreszcie, gdy Ciel leżał już  w łóżku, lokaj odezwał się.
- Czy coś się stało, paniczu?
- Nie, czemu tak sadzisz?
- Patrzy się na mnie panicz z takim dziwnym wyrazem triumfu na twarzy...- wytłumaczył chłodno Sebastian.
- A, to..nie przejmuj się.
- Powie mi panicz wreszcie o co chodzi? - zapytał ponownie poirytowany już tym zachowaniem, lokaj.
- Widziałem cię na balu. Zwykle przychodzisz na nie tylko popatrzeć albo siedzisz w kuchni. Dziś było inaczej...
- Ja także panicza widziałem. Tańczył panicz z panienką Elizabeth. To chyba jakiś cud. Zwykle podpiera panicz ściany...- powiedział lokaj z przekąsem. Hrabia jednak nie dał się sprowokować.
- To samo można powiedzieć o tobie. Tańczyłeś. I to z Jennifer.
- Mi, jako lokajowi rodziny Phantomhive nie wypadało odmówić.
- Więc to ona poprosiła do tańca? - zapytał zbity z tropu hrabia.
- Tak. Nie wiem więc, o co panicz robi tyle hałasu. Dobranoc.
- Hej! To jeszcze nie koniec rozmowy! Nie ignoruj mnie! - zdenerwował się Ciel.
- Proszę o wybaczenie. Już późno.
- Dobrze więc. Ale odpowiedz mi na jedno pytanie : Czujesz coś do niej? Pamiętaj, nie możesz mnie okłamać!
- Yes, my Lord.
- No więc?
- Zauroczyła mnie swoim charakterem, podobnym do panicza, ale równocześnie nie tak chłodnym i oschłym. Z wyglądu najbardziej podoba mi się jej twarz, taka delikatna, nie zdradzająca żadnych emocji...
- Dobra, dobra nie chcę wysłuchiwać jaka jest piękna i w ogóle...Podoba ci się?
- Po co panicz chce to wiedzieć?
- Odpowiedz.- rozkazał hrabia z naciskiem. Sam nawet nie wiedział, po co chce to wiedzieć. Może po prostu chciał znać słabość swojego lokaja?
- Tak.- odpowiedział Sebastian, nie patrząc nawet na swojego pana.
- Nie mogłeś tak od razu? - zapytał zirytowany Ciel. Dobrze wiedział, że taka będzie odpowiedź. Czemu więc lokaj nie powiedział od razu? To pytanie pozostało jednak bez odpowiedzi. Sebastian milcząc ruszył w stronę drzwi. Przy progu jednak zatrzymał go głos panicz :
- Nie martw się. Nie powiem jej. 
***
     Kolejny dzień rozpoczął się deszczem. Tak jak z resztą, zwykle w Anglii. Lokaj wstał, umył się, ubrał i poszedł do kuchni zrobić śniadanie dla panicza i panienki Jennifer. Nie dane mu jednak było zrobić tego, co zamierzał. Do kuchni wpadła zziajana Mey-lin.
- Sebastianie!!!
- Co się znowu stało?
- P-Panienka Jennifer...nie ma jej!
***
     Czerwony niczym krew, żniwiarz Grell Sutcliff. Przez ostatnie dwa dni siedział na gałęzi wielkiego drzewa, patrząc na to, co działo się w rezydencji Phantomhive. Stamtąd miał wspaniały widok na Sebcia! Jednak stało się coś, co uniemożliwiło mu jego prace Shinigami. ONA! Zjawiła się w rezydencji i bezczelnie ukradła mu Sebastiana! Stracił dla niej głowę..."to okropne!" - myślał wściekły, siedząc na gałęzi. Minęły dwa cenne dni. W tym czasie miał uzupełnić raporty i zebrać parę  dusz. Tymczasem jednak nie zrobił nic, prócz drętwego patrzenia się w okna rezydencji..



****************************************************************************************************************************************************************
   Na razie niestety tylko tyle, jutro c.d., a ja nie mam za dużo czasu, bo zadają do domu naprawdę sporo!


1 komentarz:

  1. Grell! *skacze z radości*. Yey, w końcu się zaczyna AKCJA! *^* Więęęcej, proszę <3 A lekcje poczekają =3=

    OdpowiedzUsuń