- Dzień dobry. - przywitał właściciela sklepu, nowo przybyły.
- D-Dzień dobry. - odpowiedział pan Williams. Miał teraz szansę przyjrzeć się przybyszowi. Mężczyzna miał szczupłą budowę ciała, był wysoki i sprawiał wrażenie poważnego i zdyscyplinowanego człowieka. Miał średniej długości, czarne włosy, które doskonale kontrastowały z jego bladą cerą. W jego oczach można było zobaczyć niespotykany u nikogo innego, głód. Ubrany był w długi, czarny płaszcz. Wyglądał na bogatego. Właściciel nie pomylił się. Mężczyzna wybrał najdroższa i najlepsza herbatę. Następnie zapłacił woreczkiem złotych monet i wyszedł, pozostawiając pana Williamsa w niemym zdziwieniu...
***
-O, panicz już nie śpi? - zapytał Sebastian, zastając hrabiego Phantomhive wygodnie siedzącego na niepościelonym łóżku.- Nie często wstaje panicz tak wcześnie...
- Gdzie byłeś dziś rano? - zapytał chłopak w wieku ok. lat 12, z ciemno-granatowymi włosami i z przepaską na prawym oku.Był hrabią, spadkobiercą ogromnej fortuny rodu Phantomhive. Jego rodzice zginęli w pożarze.
- Poszedłem kupić herbatę. Przepraszam, że panicza zmartwiłem.- "Wcale nie zmartwiłeś!"- chciał odpowiedzieć chłopak, ale pytanie lokaja go uprzedziło.- Czy podać śniadanie?- hrabia tylko skinął głową. Po chwili miał już przed sobą tacę, z gorącą herbatą i zdrowym posiłkiem. Za nim jednak zabrał się za jedzenie, wziął do rąk złożoną gazetę i zagłębił się w lekturze. Jego lokaj uśmiechnął się nieznacznie.
- Napad na bank...to już trzeci raz w tym miesiącu. - powiedział sam do siebie granatowłosy.- Mam nadzieję, że nie zmartwi to jej wysokości...- następnie odłożył gazetę i zaczął jeść zimne już śniadanie. Wszystkie najistotniejsze fakty znajdowały się na pierwszej stronie. Nie było więc sensu czytać dalej. Gdy chłopak już zjadł i leniwie zwlekł się z łóżka, Sebastian wziął się za ubieranie go. Dwunastolatek wyglądał jak lalka. Całkowicie zależny od tego co robią z nim inni. Sam zapewne nie umiałby nawet zawiązał sznurowadeł w swoich lśniących, czarnych butach. lokaj zrobił to za niego.
***
- Dzisiaj przyjeżdża córka siostry matki panicza.- oznajmił Sebastian. Hrabia i jego wierny lokaj szli właśnie przez korytarz rezydencji, zmierzając na lekcję gry na pianinie panicza.
- O której się zjawi? - zapytał granatowłosy.
- Około godziny osiemnastej. Spędzi u nas kilka dni.- odpowiedział wysoki mężczyzna o bladej cerze, czerwonymi niczym wino oczach i tajemniczym uśmiechu na ustach.
- Przygotuj wszystko na jej przyjazd.- rozkazał hrabia.
- Yes, my Lord. - odpowiedział znanymi słowami Sebastian. Następnie rozdzielili się ze swym paniczem. Ciel Phantomhive skręcił do sali muzycznej, a jego lokaj podążył swym monotonnym krokiem do kuchni. O dziwo nie została ona jeszcze nie została ona jeszcze wysadzona przez Barda. Było to dość miłym zaskoczeniem dla lokaja. Mężczyzna wyjął z szafek potrzebne składniki i zajął się pieczeniem ciast i przygotowywaniem uroczystego obiadu na dzisiejszy wieczór.
***
- Witamy milady w posiadłości Phantomhive. Mamy nadzieje, że będzie się tu panienka dobrze czuć.- był już wieczór. lady Jennifer właśnie przyjechała. Lokaj powitał ją i pomógł wysiąść z karety. Jednak, kiedy na nią spojrzał, stało się coś dziwnego. Demon ma coś na wzór serca. I właśnie wtedy to coś, zaczęło bić szybciej. Lady Jennifer była przepiękna. Cera jej była śnieżnobiała, usta czerwone, a oczy zielone. Suknia natomiast miała ładny krój, była rozłożysta i bogata o wiele wzorów. Kolor jej był niczym fiołki kwitnące wiosną na łące. Jasny, bezdenny fiolet. Całość świetnie się komponowała na tej pięknej, ludzkiej kobiecie.
- Dziękuję.- odpowiedział lekkim, aksamitnym głosem. Zgodnie z planem, lokaj powinien teraz zaprowadzić nowo przybyłą do jej pokoju, a następnie zaprosić na kolację. Demon jednak ani drgnął. Stał jak zaczarowany, tymczasem Ciel zaczynał się już lekko niecierpliwić...
- Sebastianie!- szepnął cicho.
- A-a tak. Przepraszam za moje naganne zachowanie, ale oślepiła mnie pani uroda. - Jennifer zarumieniła się lekko i skierowała wzrok na ziemię. - Teraz zaprowadzę panienkę do pokoju. Proszę za mną. - powiedział Sebastian i oddalił się w głąb rezydencji.
- Finny! - przywołał ogrodnika hrabia. - Zajmij się bagażami naszego gościa.
- Oczywiście! - wykrzyknął chłopiec, zadowolony, że dostał tak ważne zadanie. Był bardzo silny, więc bez problemu poradził sobie z pięcioma walizkami Lady.
Tymczasem Sebastian i Jennifer byli już w pokoju.
- Bardzo ładny wystrój. - pochwaliła pomieszczenie dziewczyna.
- Panicz wybrał tę "komnatę" specjalnie dla pani, mając nadzieję, że będzie się tu panienka dobrze czuła. - wyjaśnił demon. Lady Jennifer nie była jeszcze dorosłą kobietą. Miała piętnaście lat, zaledwie o trzy więcej od Ciela. pomimo tego, wyglądała bardzo dojrzale. - Zaraz ktoś przyniesie tu pani bagaże. My tymczasem zejdźmy już może na herbatę?
- Dobrze. - odpowiedziała dziewczyna i ponownie podążyła za lokajem.
Podczas kolacji Sebastian cały czas "skakał" wokół Lady Jennifer. Dolewał herbaty, podawał najsmaczniejsze smakołyki i dbał o to, aby niczego jej nie zabrakło. Widać było, że dziewczyna świetnie się bawiła.
- Mam takie pytanie. Czemu nie wzięłaś ze sobą swojego lokaja? - zapytał w pewnym momencie Ciel.
- nie było takiej potrzeby. Poza tym, twój też świetnie się sprawdza - odpowiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się do Sebastiana. Lokaj odwzajemnił uśmiech, a Ciel widząc to, przewrócił oczyma.
- Dziękuję.- odpowiedział lekkim, aksamitnym głosem. Zgodnie z planem, lokaj powinien teraz zaprowadzić nowo przybyłą do jej pokoju, a następnie zaprosić na kolację. Demon jednak ani drgnął. Stał jak zaczarowany, tymczasem Ciel zaczynał się już lekko niecierpliwić...
- Sebastianie!- szepnął cicho.
- A-a tak. Przepraszam za moje naganne zachowanie, ale oślepiła mnie pani uroda. - Jennifer zarumieniła się lekko i skierowała wzrok na ziemię. - Teraz zaprowadzę panienkę do pokoju. Proszę za mną. - powiedział Sebastian i oddalił się w głąb rezydencji.
- Finny! - przywołał ogrodnika hrabia. - Zajmij się bagażami naszego gościa.
- Oczywiście! - wykrzyknął chłopiec, zadowolony, że dostał tak ważne zadanie. Był bardzo silny, więc bez problemu poradził sobie z pięcioma walizkami Lady.
Tymczasem Sebastian i Jennifer byli już w pokoju.
- Bardzo ładny wystrój. - pochwaliła pomieszczenie dziewczyna.
- Panicz wybrał tę "komnatę" specjalnie dla pani, mając nadzieję, że będzie się tu panienka dobrze czuła. - wyjaśnił demon. Lady Jennifer nie była jeszcze dorosłą kobietą. Miała piętnaście lat, zaledwie o trzy więcej od Ciela. pomimo tego, wyglądała bardzo dojrzale. - Zaraz ktoś przyniesie tu pani bagaże. My tymczasem zejdźmy już może na herbatę?
- Dobrze. - odpowiedziała dziewczyna i ponownie podążyła za lokajem.
Podczas kolacji Sebastian cały czas "skakał" wokół Lady Jennifer. Dolewał herbaty, podawał najsmaczniejsze smakołyki i dbał o to, aby niczego jej nie zabrakło. Widać było, że dziewczyna świetnie się bawiła.
- Mam takie pytanie. Czemu nie wzięłaś ze sobą swojego lokaja? - zapytał w pewnym momencie Ciel.
- nie było takiej potrzeby. Poza tym, twój też świetnie się sprawdza - odpowiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się do Sebastiana. Lokaj odwzajemnił uśmiech, a Ciel widząc to, przewrócił oczyma.
***
Po kolacji Lady Jennifer udała się na spoczynek, razem z May-lin, aby ta mogła przebrać ją w piżamę. Natomiast tylko kilka pokoi dalej młody hrabia przywołał do siebie Sebastiana.
- Sebastianie, mówiłeś, że demony nie mają uczuć.
- Tak..tak myślę.
- Więc co jest z tobą nie tak?
- W jakim sensie, paniczu?- odpowiedział pytaniem, szczerze zdumiony lokaj.
- Ha ha ha!- wybuchnął śmiechem chłopak.- A może to ja tak się podlizuję Jennifer? Ha ha ha!
- Ja...ja po prostu staram się być miły dla naszego gościa.
- Dobra, dobra. Wszystko rozumiem. Ale bawi mnie, jak zaprzeczasz.
- Paniczu...
- Dość. - przerwał mu granatowowłosy. - Teraz przynieś mi herbaty.
- Oczywiście. - odpowiedział Sebastian i z dziwaczną miną, udał się do kuchni.
- A więc jednak. - powiedział sam do siebie hrabia. - Zakochał się.
- Sebastianie, mówiłeś, że demony nie mają uczuć.
- Tak..tak myślę.
- Więc co jest z tobą nie tak?
- W jakim sensie, paniczu?- odpowiedział pytaniem, szczerze zdumiony lokaj.
- Ha ha ha!- wybuchnął śmiechem chłopak.- A może to ja tak się podlizuję Jennifer? Ha ha ha!
- Ja...ja po prostu staram się być miły dla naszego gościa.
- Dobra, dobra. Wszystko rozumiem. Ale bawi mnie, jak zaprzeczasz.
- Paniczu...
- Dość. - przerwał mu granatowowłosy. - Teraz przynieś mi herbaty.
- Oczywiście. - odpowiedział Sebastian i z dziwaczną miną, udał się do kuchni.
- A więc jednak. - powiedział sam do siebie hrabia. - Zakochał się.
********************************************************************************************************************
Wreszcie udało mi się to napisać! Niby wystarczyło tylko przepisać, ale no...brak chęci i czasu mnie zaatakowały. Poza tym miałam nie mały problem z blogiem. Coś mi się tam zawiesiło itd...no ale nie będę was zanudzać. Najważniejsze, że już to naprawiłam. I jeszcze jedna sprawa. Co do tego opowiadania to jest taka sprawa, że w tej wersji matka Ciela miała dwie siostry. Córką jednej z nich jest lady Jennifer. To już chyba wszystkooo..czekajcie na cd.!
Pozdrawiam,
Shura1200
P.S
Gomene za wszelakie błędy! Niby sprawdzałam, ale różnie to bywa :)
P.S
Gomene za wszelakie błędy! Niby sprawdzałam, ale różnie to bywa :)
super! Już nie mogę się doczekac następnej części!
OdpowiedzUsuńChyba Cię zabiję. :D
OdpowiedzUsuńMamy podobny wystrój bloga i nikt z nikogo nie ściągał, bo dopiero teraz trafiłam na tegoż bloga.
Ahh, te sznurowadła zawsze mnie bawią.
Ja pi... nie, Sebastian... zakochany? Ihaha.
Chociaż, dobra, po nazwie się można było spodziewać... :D
Ten wiek, nie wiem, czemu, mnie totalnie rozwalił.
Krztuszę się ze śmiechu.
Kurdę, wypadły mi słuchawki, ze śmiechu.
Hahahahahh...!!!
I teraz śmiać się jak Undertaker, albo strażnik krypty. XD
Rozumiem. Dobrze, że mi się nic nie zawieszało.
Pomyłki się zdarzają, ale raczej nic nie wykryłam.
Raniutki, ale miałam ubaw czytając to ;).
Wszedłem na ten blog z nadzieją, iż znajdę tu jakiegokwiek SebaCiela...
OdpowiedzUsuńZ przykrością stwierdzam, że nie miałem racji.
To smutne...