Ojcem naszym nie jest jednak człowiek... Z resztą ja tez nim nie jestem. Urodziłam się w godzinę przed siostrą i tylko ja odziedziczyłam demoniczne moce...czarne płomienie...
Astaroth - jeden z najwierniejszych sług szatana. Jestem jego córka. Naomi tez, ale tylko "umownie".
Dziwnie by wyglądało, gdybym szła po ulicy, a towarzyszyłyby mi czarne płomyki, prawda? Tak więc moja matka zaklęła moja prawdziwą moc w magicznym naszyjniku, na którym złożyła pieczęć, poświęcając własne życie, aby móc mnie chronić. Do niedawna byłam jeszcze bezpieczna. Rok temu jednak stało się coś co miało na zawsze odmienić moje życie. Moja prawdziwa natura przebudziła się i teraz nie było łatwo ja poskromić...
Na początku wahałam się czy powiedzieć o tym Naomi. W końcu się zdecydowałam. Opowiedziałam jej wszystko. Nigdy nie miałyśmy przed sobą żadnych sekretów. Dlaczego tym razem miało być inaczej? Okazało się jednak, że o wszystkim wiedziała. Dużo mnie obserwowała, a raz nawet zobaczyła, jak zamieniam się w demona, bo wtedy uszy i zęby wydłużały mi się, wyrastał ogon i skrzydła. Jednak kiedy z powrotem zapięłam naszyjnik, prawie wszystko znikało. Pozostawały jedynie zęby i uszy minimalnie wydłużone, oraz ogon, który chowam pod bluzką. W każdym razie, siostra, choć młodsza, stanowi dla mnie ogromną podporę w życiu. Nie wiem jakby potoczyły się moje losy, gdyby nie ona.
Po śmierci matki nie miał się kto nami zająć. Nie wspominam tu już nawet o moim ojcu, którego w naszym świecie nie było. Postanowiono w końcu, że trafimy z siostrą do rodziny zastępczej, gdzie wychowają mnie jak człowieka. Nie chcę jednak o tym pisać. Sprawia mi to zbyt duży ból. To był po prostu koszmar. Chociaż byłam starsza, to Naomi zawsze była tą mądrzejszą i odpowiedzialniejszą. Tą co potrafiła chronić i wspierać.
Kilka miesięcy temu stało się coś, czego nigdy się nie spodziewałyśmy. Nasi "opiekunowie" zmarli w wypadku. Wtedy zjawił się ktoś, kto zajął się nami i posłał do szkoły - Akademii Prawdziwego Krzyża. Był to dyrektor placówki, Mephisto Pheles.
***
I znowu się tak na mnie gapił..."Kurde! Jak to potrafi człowieka wkurzyć! A no tak. Nie jestem człowiekiem. No ale to bez różnicy!" - pomyślałam zbulwersowana. Mephisto patrzył się na mnie jak ciele na malowane wrota. Naomi chyba spostrzegła moją irytację, bo zapytała go, która godzina. To przez moje "demoniczne właściwości"... Po prostu nie musiałam się. malować, aby przykuć czyjś wzrok. Nazwałam to "demoniczny magnetyzm". Wyniknęło to ze złączenia genów matki z genami demona. Wyszło z tego coś co można opisać tym zdaniem : Każdy chłopak, który choć raz mnie zobaczył, pamiętał tę chwilę do końca życia. Ta aura piękności, która mnie otaczała, działała przede wszystkim na demony rodzaju męskiego. Oczywiście, na ludzkich mężczyzn też, ale już nie z taką mocą.
Kiedy tylko spostrzegłam, jak chłopcy szybko się we mnie zakochują, spodobało mi się to. Byłam w końcu młoda, niedoświadczona, no jak każdy dzieciak. Ale z wiekiem zaczęło mnie to strasznie wkurzać. Ludzie zdolni są do różnych rzeczy, gdy są zakochani...ehhh, szkoda gadać.
W każdym razie demony inaczej podchodzą do spraw sercowych, więc łatwo rozróżnić jednych od drugich. Problem jest jedynie z dziewczynami...;)
***
Jutro miały rozpocząć się zajęcia w Akademii Prawdziwego Krzyża. Naomi była tym bardzo podniecona. Ja jednak nie przejęłam się tym na tyle, żeby bez przerwy o tym gadać i dobijać Mephista durnymi pytaniami typu "Ciekawe o czym będzie jutro pierwsza lekcja?" czy "Kiedy i z czego będzie pierwszy sprawdzian?." Aż trudno uwierzyć, że to moja siostra bliźniaczka. Całkiem się różnimy. Nie tylko wyglądem, ale i charakterem...
Byłyśmy już z siostrą w akademiku. Rozpakowałyśmy się już i czekałyśmy na Mephista, który odprowadzając nas pod budynek, oznajmił, że musi z nami poważnie porozmawiać. Dotyczyło to jakiś zajęć dodatkowych, czy coś w tym rodzaju... Nie wiem o co mu chodziło, a Naomi sprawiała wrażenie jeszcze bardziej zagubionej, więc nie było sensu jej o to pytać.
W końcu "szanowny jegomość" raczył zjawić się w naszym pokoju.
- Co tak długo?- zapytałam ziewając - Zaczynałyśmy się już nudzić.
- Przepraszam, że musiałyście czekać, ale obowiązki mnie ponaglają. Dyrektor Akademii o tak wysokim poziomie ma masę różnych spraw do załatwienia.
- No dobrze, ale o co ci chodziło z tymi zajęciami dodatkowymi? - wypaliła Naomi.
- Spokojnie, już wyjaśniam. Otóż ty, Tasumi - tu zwrócił się do mnie - wspomniałaś niedawno, że chciałabyś szkolić się na egzorcystę. Ale to trochę dziwne, aby córka demona...sama dobrze wiesz o co mi chodzi...
- Ty sam jesteś demonem, więc siedź cicho. - odgryzłam się.
- No, no, trochę szacunku. - odpowiedział - Przejdę więc do sedna sprawy. Zapisałem was na zajęcia dodatkowe dla egzorcystów. Oprócz normalnych lekcji, będziecie uczęszczać na właśnie te zajęcia. Odpowiada wam to?
- TAK!!! - wykrzyknęłyśmy. Było to moje największe marzenie. Chciałam zemścić się na złu, które wyrządziło w życiu ludzi wiele krzywd i cierpienia.
- Gdzie będą te zajęcia? - zapytała po chwili Naomi.
- Otóż, dzięki tym kluczom - powiedział wyjmując dwa złote klucze z kieszeni płaszcza - jakiekolwiek drzwi otworzycie, znajdziecie się na korytarzu głównym, a stamtąd wystarczy przejść do sali nr.1106. A teraz wybaczcie, ale muszę już iść. Obowiązki wzywają...ehhh... A wam radzę się już położyć. Jutro czeka was ciężki dzień.
- Mephisto - zwróciłam się do niego - dziękujemy za wszystko.
- Ależ to mój obowiązek! - odpowiedział, uśmiechnął się i zniknął w obłokach różowego dymu.
- I co teraz? -spytałam siostrę.
- Robimy, to, co powiedział - odpowiedziała i poszła się umyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz