Każdy, kto uczęszczał do APK na zajęcia dodatkowe, wiedział co wiąże się z fachem egzorcysty : niebezpieczeństwo i ryzyko. W końcu podejmowało się walkę z wysłannikami samego szatana. Pomimo to, przyszli egzorcyści mieli swoje cele do zrealizowania, które łączyły się w jedno : "Skopać dupsko szatanowi" - jak to ładnie Rin ujął...Musieli być gotowi na wszystko, spodziewać się niespodziewanego... Jednak tamtego dnia, losy wszystkich uczestników zajęć dodatkowych potoczyły się krętą ścieżka niepewności i lęku...
- Prędzej czy później i tak by do tego doszło. Za wiele już wycierpieli, z powodu zła. Musimy dać im szansę.
- Nie chcę ich stracić, czy tez narażać na niebezpieczeństwo. - wyszeptał, a po policzku spłynęła mu pojedyncza łza. Płacz - był to sposób na wyrzucenie z siebie tego całego bólu...
- Yuki... Jesteś taki, jak zawsze : przestraszony okularnik. - Yukio uśmiechnął się.
- Miałaś mnie tak nie nazywać...
Szli więc na miejsce starcia. Aby uniknąć strat w mieszkańcach, wybrali miejsce walki - ten sam las, w którym Rin walczył z Amaimonem.
Zaczęło się ściemniać. Zostało im już mało czasu. Przyspieszyli. Szli tak jeszcze ok. 30 min. W końcu dotarli na polane. W dzień było to całkiem miłe miejsce, jednak teraz, ciemne i mroczne, miało zamienić się w pole walki.
Teraz było widać jak wszyscy się różnili... Niektórzy nerwowo się przechadzali, inni przygotowywali sprzęt, a jeszcze inni zachowywali całkowity spokój. W głębi serca, każdy jednak obawiał się najgorszego : śmierci przyjaciela. Rin czuł się najgorzej. Był pewien, że przez to, że tu z nimi jest naraża ich jeszcze bardziej. Wiedział też, że z powodu swoich szatańskich mocy jest tu najsilniejszy. Nie mógł ich zostawić.
Zawiał lodowaty wiatr. Liście cicho szeleściły... Exwire stali na środku polany. Nagle coś zaczęło ruszać się w krzakach. Z każdej strony. Zostali otoczeni.
- Nadchodzą. - wyszeptał Yukio, ale w idealnej ciszy wszyscy dobrze go słyszeli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz