sobota, 11 maja 2013

Mroczne starcie cz.1

             Rozpoczął się nowy, ciepły, wiosenny dzień. Nikt jednak nie spodziewał się tego, co miało nastąpić...
   Każdy, kto uczęszczał do APK na zajęcia dodatkowe, wiedział co wiąże się z fachem egzorcysty : niebezpieczeństwo i ryzyko. W końcu podejmowało się walkę z wysłannikami samego szatana. Pomimo to, przyszli egzorcyści mieli swoje cele do zrealizowania, które łączyły się w jedno : "Skopać dupsko szatanowi" - jak to ładnie Rin ujął...Musieli być gotowi na wszystko, spodziewać się niespodziewanego... Jednak tamtego dnia, losy wszystkich uczestników zajęć dodatkowych potoczyły się krętą ścieżka niepewności i lęku...
   Rin, Bon, Shima, Konekomaru, Takara, Shiemi i Izumo szli lasem prowadzeni przez Yuki'ego i Shurę. Nie zatrzymywali się. Powód ich wędrówki był bardzo ważny. Dyrektor APK, Mephisto Pheles, poinformował ich o tym, że szatan wysłał do świata Assaih najgroźniejszych ze swoich "podwładnych", aby pozbyć się wszystkich, młodych egzorcystów. Wszyscy jednak doskonale wiedzieli, że prędzej czy później i tak by do tego doszło... Yukio opierał przyjąć się wyzwanie. Nie był pewien, czy wszyscy wyjdą z tego cało. Wyglądał jednak, tak, jak zwykle : spokojny i opanowany. W środku jednak targała nim burza uczuć. Strach, przerażenie i chęć obronienia wszystkich. Nie mógł stracić swoich przyjaciół...  Do trudnej decyzji przekonała go Shura :
- Prędzej czy później i tak by do tego doszło. Za wiele już wycierpieli, z powodu  zła. Musimy dać im szansę.
- Nie chcę ich stracić, czy tez narażać na niebezpieczeństwo. - wyszeptał, a po policzku spłynęła mu pojedyncza łza. Płacz - był to sposób na wyrzucenie z siebie tego całego bólu...
- Yuki... Jesteś taki, jak zawsze : przestraszony okularnik. - Yukio uśmiechnął się.
- Miałaś mnie tak nie nazywać...
     Szli więc na miejsce starcia. Aby uniknąć strat w mieszkańcach, wybrali miejsce walki - ten sam las, w którym Rin walczył z Amaimonem.
     Zaczęło się ściemniać. Zostało im już mało czasu. Przyspieszyli. Szli tak jeszcze ok. 30 min. W końcu dotarli na polane. W dzień było to całkiem miłe miejsce, jednak teraz, ciemne i mroczne, miało zamienić się w pole walki.
    Teraz było widać jak wszyscy się różnili... Niektórzy nerwowo się przechadzali, inni przygotowywali sprzęt, a jeszcze inni zachowywali całkowity spokój. W głębi serca, każdy jednak obawiał się najgorszego : śmierci przyjaciela. Rin czuł się najgorzej. Był pewien, że przez to, że tu z nimi jest naraża ich jeszcze bardziej. Wiedział też, że z powodu swoich szatańskich mocy jest tu najsilniejszy. Nie mógł ich zostawić.
    Zawiał lodowaty wiatr. Liście cicho szeleściły... Exwire stali na środku polany. Nagle coś zaczęło ruszać się w krzakach. Z każdej strony. Zostali otoczeni.
- Nadchodzą. - wyszeptał Yukio, ale w idealnej ciszy wszyscy dobrze go słyszeli.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz