poniedziałek, 6 maja 2013

Dla ciebie wszystko... - ShiemiXAmaimon

      Działo się to dzień po drugiej walce Rina z Amaimonem, dzień po niedoszłym ślubie Shiemi...  Dziewczyna wiele myślała o tym co opowiedzieli jej przyjaciele...gdyby nie Rin... "ehhh" - westchnęła w duchu - po raz pierwszy ktoś chciał ją pocałować. Yuki'ego dawno już sobie odpuściła. Przecież widziała jak całował się z profesor Shurą... "Poza tym traktuje mnie jak koleżankę, nie potencjalną dziewczynę" - pomyślała smutno i wzięła się za odrabianie lekcji.
    Nastał ranek. Czas do szkoły... Shiemi ubrała się, umyła zjadła śniadanie i zarzuciła torbę na ramię po czym otworzyła drzwi od domu specjalnym kluczem, który przeniósł ją prosto na zaciemniany, tak dobrze jej znany korytarz. Było jeszcze wcześnie. Drzwi od sali były zamknięte. Nagle usłyszała głos, który najwyraźniej zwracał się do niej :
- Zawsze przychodzisz tak wcześnie? Jedno jest pewne, wychodzisz ostatnia - powiedział ten ktoś, kto sądząc po tonie głosu był mężczyzną. "Skąd on wie, że ja..."
- Obserwowałem cię już jakiś czas... chciałem zaczepić się po lekcjach, kiedy będziesz sama, ale teraz też jesteś, więc... - Shiemi rozejrzała się dookoła, jednak nikogo nie zobaczyła.
- Jesteś taka nieporadna...- odezwał się ponownie.
- Proszę, wyjdź! - zawołała. Chciała dowiedzieć się kto ją obserwował.
- Hehehe, a jak nie to co? - zapytał drwiąco - ale jeśli tak ci zależy... - zza najciemniejsze kolumny wyszedł mężczyzna, w wieku ok. lat 17, z zielonymi włosami i "rogiem" na środku głowy. Miał na sobie postrzępiony na końcach płaszcz, a pod nim kamizelkę  Spodnie miał brązowe w jasne kropki. Gdy wyszedł z cienia można było dostrzec, że miał zielone oczy i nic nie mówiący wyraz twarzy.
- Jak się nazywasz? - spytała zaciekawiona dziewczyna. Nie wiedziała, że to Amaimon. Tamtej pamiętnej nocy nie była niczego świadoma, a gdy się już ocknęła nie widziała chłopaka z bliska i nie mogła mu się przyjrzeć.
- Wybacz Shiemi, na razie nie mogę ci tego zdradzić - odpowiedział.
- Skąd znasz moje imię? - zapytała.
- Mówiłem, że cię obserwowałem. A teraz, skoro wiesz jak wyglądam chciałbym cię o coś prosić.
- O co? - była tego bardzo ciekawa.
- O spotkanie. Może... dziś w nocy? Przy starym dębie na polanie. Tam nikt nie chodzi. Muszę z tobą porozmawiać, a tu zaraz zjawią się twoi hmmm.... przyjaciele?
- Eee, no wiesz... -nie wiedziała co odpowiedzieć. W końcu wcale go nie znała. Czemu miałaby mu ufać? Jednak było w nim coś... co pozwalało wywołać złudne uczucie bezpieczeństwa, a może nie było w tym nic złudnego? - No dobrze... - odparła po chwili namysłu. - O której?
- Może być północ?
- Może.
- No to... do zobaczenia. - odpowiedział pospiesznie i zniknął w bocznych drzwiach. W tej samej chwili na korytarzu pojawiła się Yukio.
- O, Shiemi, już jesteś? Tak wcześnie? Do rozpoczęcia zajęć jeszcze pół godziny.
- Tak, wiem... jakoś dzisiaj wcześniej się obudziłam. Nie będę Ci przeszkadzać? - zapytała, nie pewnie widząc jak chłopak gestem zaprasza ja do klasy.
- Nie. Chodź. Skoro już jesteś to porozmawiajmy.- weszli do klasy w której podobnie jak na korytarzu panował półmrok.
- O co chodzi? - zapytał Shiemi, wiedząc jak Yukio nerwowo poprawia okulary.
- Ja... no... - zaczął niepewnie - dwa dni temu doszło miedzy mną, a profesor Shurą do czegoś, co nie powinno się zdarzyć... Wiem, że nas widziałaś....
- Przepraszam! Ja tylko przechodziłam obok i ja... tak wyszło... nie chciałam podglądać... przepraszam - zaczęła tłumaczyć się zmieszana.
- Nie się nie stało, naprawdę, tylko... to ona i.... uhhh - Yukio zrobił się cały czerwony - To nie powinno mieć miejsca. - powiedział i podszedł do stolika na którym usiadła Shiemi.Wziął jej ręce w swoje i powiedział :
- Jesteś dla mnie bardzo ważna.... - jego twarz powoli zbliżała się do jej twarzy. Jednak w chwili gdy jego wargi dotknęły warg Shiemi, zapaliło się światło i do klasy weszła profesor Shura. Na szczęście Yukio w porę ją dostrzegł i oddalił od dziewczyny.
- Witaj Yuki ♥! - zawołała wesoło, po czym, gdy zauważyła Shiemi coś zaczęło jej nie grać...
- Ej... co wy tu...
- Dawałem Shiemi korepetycje. Ostatnio słabiej jej idzie. - powiedział poważnym i opanowanym tonem Yukio. Zabrzmiało to tak przekonująco, że gdyby nikt nie wiedział co wcześniej zdarzyło się w klasie, uwierzyłby. I Shura uwierzyła.
- No dobra... Shiemi możesz na chwilę wyjść? - zapytała uprzejmie.
- Tak. - wyszła zostawiając ich samych. Stanęła jednak pod drzwiami i zaczęła nasłuchiwać podwyższone głosy.
- ...co z tego? Przecież jesteśmy razem! - Zawołała Shura.
- Ciszej! Przecież to nic nie znaczyło.
- Dla ciebie może i nie, ale ja przyjęłam to inaczej.
- ...jeden pocałunek!
- Jaki jeden? A to sprzed miesiąca? Ile to było razy? To co, już ci się znudziłam?! A możne ty z tą Shiemi...
- Oszalałaś?! Z takim dzieciakiem?!
- Czemu nie? Widzę przecież jak na ciebie patrzy! Nie jestem ślepa!
- Wolę milion razy ciebie.... - po tych słowach Shiemi już nie słuchała. Może to była prawda, może nie, ale na pewno nie było to miłe. Po chwili na korytarzu zjawiła się reszta klasy. Drzwi się otworzyły.
- Wchodźcie - zawołała uśmiechnięta Shura. Musiałam załatwić jedna sprawę, ale już wszystko w porządku...
   Przez cały czas na pozostałych zajęciach Shiemi myślała tylko o jednym - o spotkaniu z tym nieznanym chłopakiem...
   Lekcje już dawno się skończyły, a do spotkania pozostała godzina. Dziewczyna leżała w łóżku z otwartymi oczami. Myślała. Nieznany chłopak wydał jej się bardzo uroczy. " Chyba znowu się zakochałam " - pomyślała o swej niestabilności w uczuciach. Następnie wstała z łóżka i wymknęła się z domu.
   Dotarła na miejsce przed czasem, jednak ku jej zdziwieniu tajemniczy chłopak już na nią czekał.
- A więc jesteś... Wiedziałem, że przyjdziesz przed czasem...
- Powiesz mi teraz jak masz na imię? - wypaliła
- Naturalnie. Jestem Amaimon. - "To on?!!!" - przemknęło jej przez myśl. - Możesz nie wiedzieć, ale gdyby nie Rin to...
- Wiem. Mówili mi. Czego ode mnie chcesz?
- Muszę powiedzieć Ci, że cię kocham - powiedział to prosto z mostu. Nie skrywał swoich uczuć.
- och... myślałam o tobie dużo i...- Chłopak nie dał jej dokończyć. Stanął przy niej i delikatnie pocałował. Jego nadludzko długi język czule badał jej podniebienie. Gdy zaczęło brakować im powietrza, Amaimon zakończył tę, jak że cudowną chwilę...
- I ja ciebie kocham - wyszeptała mu do czule do ucha.
- Pragnąłbym z tobą być, ale to niemożliwe. Dziś chciałem powiedzieć ci całą prawdę.
- Dlaczego?! - krzyknęła zdruzgotana - po raz pierwszy ktoś mnie pocałował, po raz pierwszy ktoś NAPRAWDĘ chce ze mną być, a ty mówisz, że nie możemy być razem?
- Wiem, że to trudne, ale pomyśl. Czy demon i człowiek mają jakaś szansę? Człowiek ledwo dożywa 100 lat, a demony mogą trwać wiecznie i...
- Ludzie też mogą trwać  wiecznie. W naszych sercach.
- Shiemi...
- Nie! Jeśli mnie kochasz... ja zrobię dla ciebie wszystko! - krzyknęła z niespotykaną mocą - tylko pozwól mi być z tobą...
- Kocham cię Shiemi i nie potrafię już cię dłużej ode mnie odwlekać. Możemy być razem, jeśli jesteś tego pewna...
- Nigdy nie byłam niczego pewniejsza. Ani życia, ani śmierci, ani żadnej innej rzeczy...

♥♥♥

1 komentarz: