piątek, 14 czerwca 2013

Demoniczny magnetyzm cz.2

   Nastał nowy, słoneczny dzień. Było jeszcze bardzo wcześnie. Do zajęć pozostały jeszcze trzy godziny. Naomi jeszcze spała. Jej długie, czarne włosy leżały skołtunione na poduszce, zasłaniając jej twarz. Wyglądała tak słodko i dziecinnie... Zwykle to ona wstawała pierwsza i mnie budziła. Tym razem to ja musiałam obudzić ją.
- Oh...co się stało? - zapytała zaspanym głosem.
- Wstawaj już. Musimy przygotować się na zajęcia. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
- Przecież mamy jeszcze czas...- powiedziała i rzuciła się z powrotem na poduszki.
- Jak chcesz. Potem cie już nie obudzę - poszłam już jeść śniadanie, kiedy Naomi wreszcie zjawiła się w kuchni.
- Jakoś tu tak...pusto. Wszyscy jeszcze śpią?
- Nie, po prostu mieszkamy tu same. - odpowiedziałam spokojnie.
- Co?! Jak to? Dlaczego? - zdziwiła się jeszcze bardziej niż ja...
- " Dlaczego" to już musisz się pytać Mephisto. Jak dzisiaj rano przechadzałam się po budynku, to zajrzałam do jednego, czy drugiego pokoju i to to zauważyłam. Było nie spać!
- Aha... Ja myślę, że to przez twoje moce. Gdyby ktoś cię zauważył pod postacią demona, mógłby dostać zawału.
- No wiesz co! Nie jestem, aż taka brzydka!
***
   Wyszłyśmy już z akademika. Pomimo trzech godzin czasu, byłyśmy opóźnione. No tak...Naomi musiała się jeszcze umalować. Tak szczerze, to myślę, że mi trochę zazdrości. Ale nie ma czego. Mnie to już strasznie męczy.
   Pomimo tego, że otworzyłyśmy drzwi specjalnym kluczem, spóźniłyśmy się na zajęcia. W końcu znalazłyśmy odpowiednią salę lekcyjną. 
-P-przepraszamy za spóźnienie...- wyjąkała Naomi. Zawsze była nieśmiała przy większym gronie osób. Tylko, że...było tam dość mało osób...
- Ja jestem Tasumi, a to moja młodsza siostra bliźniaczka, Naomi. Miło nam was poznać. - powiedziałam śmiało. Zawsze tak było.
- Nam też. Usiądźcie. Ja jestem profesor Okumura. - usiadłyśmy więc z siostrą za granatowowłosym chłopakiem, który siedział z jakąś blondyną w pierwszej ławce. W rzędzie obok, po lewej siedzieli trzej chłopcy. Ten z pasemkiem na środku głowy wyglądał na ich szefa... Obok niego siedział różowowłosy, a przed nimi jakiś łysol. Oni sprawiali wrażenie lekko ogłupiałych i uśmiechali się nieśmiało. Po prawej od nas siedziały tylko dwie dziewczyny - jedna miała brązowe, krótkie włosy, a druga długie i fioletowe, zaczesane do tyłu w dwa kucyki. Oprócz tego zauważyłam, że miała strasznie śmieszne brwi... Kątem oka omiotłam klasę. Za nami, na końcu rzędu siedzieli dwaj chłopcy. Jeden w ciemnej bluzie, (nie widziałam jego twarzy bo nosił kaptur) a drugi blondyn z pacynka na ręce. Dziwna klasa...
   W trakcie lekcji zorientowałam się, że chłopak z pasemkiem był bardzo inteligentny. Znał odpowiedź na każde, zadane mu przez profesora pytanie. Jego koledzy już nieco mniej świecili mądrością... Za to niebieskowłosy chłopak przed nami spał. Lekcja chyba nie bardzo go ciekawiła. Wyglądał raczej na takiego, co woli praktykę. Ja też taka byłam, dlatego dla mnie ta lekcja też zdawała się strasznie nudna. Siedziałam z opart ręką o biurko i patrzyłam nieprzytomnym wzrokiem na pustą tablicę. Profesor najwidoczniej zauważył moją "nieobecność" :
- Tasumi, uważasz? Tasumi!!!
- A-aaa... t-tak - wyjąkałam. Kątem oka zauważyłam jak chłopak z pasemkiem przewrócił oczami. Widać było, że nie lubił osób nieuważnych i nieodpowiedzialnych. Czyli mnie. Z resztą, granatowowłosy chłopak przed nami, jeszcze się nie obudził. Po minach obecnych stwierdziłam, ze to dla nich chleb powszedni.
- Rin!!!!!! - "A więc tak ma na imię..." - pomyślałam. Zastanawiałam się wcześniej, jak może mieć na imię, ale wstydziłam się zapytać. To do mnie niepodobne...
- Nie śpię, nie śpię, ja tylko drzemię... - uśmiechnęłam się. Miał poczucie humoru... - i dobrze!
***
   Minęły już jakieś trzy lekcje i wreszcie mogliśmy wyjść  z klasy, żeby przebrać się na W-F. To była moja ulubiona lekcja. Mogłam wtedy zapomnieć o tej całej teorii... Tam liczyła się tylko praktyka.
   Byłyśmy z siostra już przebrane i gotowe. Inne dziewczyny jakoś... no po prostu nie lubiłyśmy się za bardzo. Nie wiem co złego zrobiłyśmy, ale dziewczyny z naszej klasy jakoś nas odrzucały. Trudno. Nie takie momenty się przechodziło. Postanowiłam za kumplować się z chłopakami. Tak, jak w gimnazjum. Tylko... nie wiedziałam co z Naomi. Martwiłam się o nią. Ona nie przepadła za chłopcami, przez co, nie miała nikogo oprócz mnie. Jednak to ona zawsze zachowywała się odpowiedzialniej, tak jak już wcześniej pisałam. Ale w sprawach przyjaciół była całkowicie bezradna.
   Wyszłyśmy z szatni. Chłopcy już na nas czekali.
- No dobrze, skoro jesteśmy już wszyscy, zacznijmy lekcję. - odezwał się nauczyciel - Dzisiaj waszym zadaniem będzie ucieczka przed Leaperami są to z natury łagodne demony, żywią się... - i zaczął opowiadać. NIEEE!!!!!!! Myślałam, że chociaż na W-Fie będzie normalnie! Grrr... Zaczęłam gromadzić energię, aby popisać się w biegu. Była to moja mocna strona. - Podzielę was na pary w trakcie ćwiczeń. Na początek Tasumi i Naomi. - zakończył wywołaniem nas na środek areny. Ześlizgnęłyśmy się więc po ścianie i ustawiłyśmy na linie startu. Byłam rozdarta. Za wszelką cenę chciałam popisać się przed klasą, ale z drugiej strony nie chciałam pogrążyć siostry. Była słaba z biegania. Na lekcjach świeciła mądrością, ale w praktyce nie była już taka mocna. W końcu podjęłam decyzję : popiszę się przed chłopakami, a jednocześnie pogrążę siostrę. Może nie będzie, aż tak źle? Wiem, wredna jestem, ale już nic na to nie poradzę... - Trzy, dwa, jeden, start! - nauczyciel pociągnął za dźwignię i uwolnił demona. Ruszyłam przed siebie, zostawiając w tyle siostrę. Pędziłam ile sił w nogach,  zimny pęd powietrza odwiał do tyłu moje długie, kręcone, brązowe włosy w tył. Nogi podnosiłam wysoko, przeskakując pojedyncze przeszkody ustawione w między czasie przez nauczyciela. Dobiegłam do mety w 53 sekundy. Nowy rekord. Stanęłam pochylona i zmęczona. Chciało mi się pic. Popatrzyłam za siebie. Demon siedział siostrze na ogonie, ale i tak nieźle sobie radziła. Moja krew. Myślę, że jestem taka szybka, przez geny ojca. I wytrzymała. I silna. No, ale dobra, już się nie chwalę...
   Naomi dobiegła ledwo żywa. Trudno jej się dziwić. Jest zwykłym człowiekiem. Zaczekałam aż ochłonie i razem weszłyśmy po drabince na górę.
- Masz coś do picia? - zapytałam siostrę.
- Chyba tak... poczekaj, przyniosę. - odpowiedziała i potruchtała w stronę szatni. Wchodziłam za nią, więc gdy wreszcie się wdrapałam, zobaczyłam jak wszyscy się na mnie patrzą...
- Hej, o co chodzi? - zapytałam
- S-szybka jesteś... - odpowiedział różowowłosy.
- A...to... - zarumieniłam się. - Przez wszystkie lekcje gromadziłam w sobie energie, aby teraz dobrze mi poszło. To nic takiego.
- Nic takiego?! Jesteś piekielnie szybka! Pobiłaś rekord szkoły! I dla ciebie nic takiego? - oburzył się.
- No... nie chce się chwalić.. wiecie..
- Następni : Okumura i Suguro. - przerwał nauczyciel. Niebieskowłosy i pasemko ześlizgnęli się po ścianie. Widać było, że nie za bardzo się lubią. Zaczął się bieg i ostra rywalizacja między nimi. Biegli szybko, łeb w łeb, a za nimi demon. Byli jednak o wiele wolniejsi niż ja. Zaimponowałam im to było najważniejsze. Nawet chłopak z pasemkiem nie patrzył na mnie już krzywo. Fajny ten dzień. Usłyszałam kroki. Naomi przyniosła mi wodę
- Dzięki, ratujesz mi życie. - powiedziałam. Była uśmiechnięta, zadowolona. Nie obchodziła jej przegrana. Chodziło o to, że mimo wszystko dobrze sobie poradziła. Usiadła obok mnie. Patrzyłyśmy na biegających chłopaków. Pobili się. Ehhh...znowu. Nauczyciel musiał zatrzymać biegnącego na nich Leapera, aby tan nie zrobił im krzywdy, po czym zszedł do nich na dół. Suguro dostał ochrzan. Ten Rin to prawdziwy farciarz, nauczyciel nie powiedział mu nawet słowa.
   Po chłopakach przyszła kolej na brewkę i tę nieśmiałą blondynkę. Ta pierwsza jakoś sobie radziła, ale ta druga...cały czas się przewracała. Nie miała odpowiedniego ubrania. Kiedy skończyły bieg, na arenę weszli...argh! Nie pamiętam, ale to i tak nie istotne, bo nauczyciel pozostawił nas samych. Postanowiłam, że zaprzyjaźnię się z Okumurą. Wstałam już i zamierzałam do niego podejść, ale on zaczął naparzać się z panem pasemko, a ja wolałam mu nie przeszkadzać. Usłyszałam wyrywki ich kłótni. Chodziło o jakieś wyzwanie, czy coś...
   Nagle Suguro ześlizgnął się zwinnie po ścianie i podszedł do żabo-demona. Krzyczał coś, że pokona szatana. Musi mieć wysoką samoocenę. Brewka zaczęła się śmiać. Widać było, że chłopak tracił pewność siebie. Po chwili demon ryknął z wściekłością. Pasemko zzieleniał ze strachu. Chciałam coś zrobić, pomóc mu, ale Rin mnie uprzedził. Zeskoczył na dół, przed chłopaka i zasłonił go własnym ciałem. Myślałam, że zginie. A nawet nie zdążyłam go dokładniej poznać!  Nagle z obłoków dymu wyłoniła się niezwykła scena :  Leaper trzymał Rina w zębach, ale...nic mu nie robił. Po chwili go puścił. "Ten Rin jest naprawdę niezwykły" - przemknęło mi przez myśl. Spojrzałam na siostrę, która patrzyła na te scenę z rozdziawioną buzią.
***
   Byliśmy już po lekcjach. Naomi poszła już do akademika. Ja natomiast byłam w drodze po mleko owocowe ♥. Nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła. To znaczy chyba mnie...:
- Tass! Hej, Tass!


   Yes! Skończyłam rozdział drugi! Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Trzeci już jest w drodze! A poza tym to...jestem strasznie mile zaskoczona. 1. Dostałam 5 z matematyki na koniec. 2. Na moim blogu jest strasznie dużo wejść! Tak więc bardzo się cieszę i dziękuję. :*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz