Czyjaś lodowata dłoń zatkała mi usta. Nie mogłam krzyczeć. Serce waliło mi jak oszalałe. Cholernie się bałam. Zaczęłam się trząść.
- Tasumi? Tasumi Onizuka? - zapytało "to coś", co mnie trzymało. Był to człowiek. Mężczyzna, w zasadzie chłopak. W odpowiedzi na jego pytanie tylko pokiwałam głową.
- Nareszcie cię spotykam! - ucieszył się. - Dobra. Teraz cię puszczę, ale nie uciekaj, ani nie krzycz. Chce tylko z tobą porozmawiać. - puścił mnie. Ja jednak nie uciekałam, ani nie krzyczałam.Znałam ten głos. To właśnie on rozmawiał wtedy z Mephisto. Stałam, jakbym była wmurowana w podłogę. Chociaż ogarnął mnie nie mały strach, zachowałam trzeźwość umysłu i spytałam :
- K-kim jesteś?
- Jestem Amaimon, król ziemi, jeden z książąt piekieł. Jestem także tak jak ty, demonem. - odpowiedział mi spokojnie.
- Przybyłeś z Gehenny? - zapytałam.
- Tak. Moją misją w tym świecie jest pozbycie się Rina Okumury. Z góry przepraszam. Wiem, że się z nim przyjaźnisz. Ale ja już nic na to nie poradzę. Ojciec mi rozkazał...Tak samo jak moje rodzeństwo. Musze to wykonać. Ale nie po to tu teraz do ciebie przyszedłem. Chciałem cię poznać. - chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Byłam wściekła. Bez ogródek, prosto z mostu powiedział, że ma zamiar zabić mojego najlepszego przyjaciela! - Jesteś nadzwyczaj piękna. - kontynuował. - Mephisto nie pozwolił mi z tobą porozmawiać, ale i tak chciałem! Nie będzie mi wiecznie rozkazywał!
- Dosyć! - krzyknęłam i wyrwałam się z jego uścisku. - Nie tkniesz Rina nawet palcem. - warknęłam.
- Ha ha ha ha! Ty go chyba naprawdę lubisz. A może...coś więcej..?- nie wytrzymałam. Zamachnęłam się i uderzyłam w ciemność. Zaczęłam miotać wściekłe ciosy na prawo i lewo. A on tylko się śmiał - Widzę, ze powinienem już chyba wracać...Ale sama zobaczysz! Na koniec dodam, że gdy mocno się zdołujesz, przybędę do ciebie.
- Niczego od ciebie nie...
- Czyżby? - przerwał mi. Po chwili wszystkie światła w hallu się zapaliły, a mnie oślepiła niespotykana jasność. Powoli otworzyłam oczy. Chłopaka już nie było. Byłam tylko ja, na pustym korytarzu przed schodami.
Zeszłam ze schodów i ponownie skręciłam w lego. Jednak w progu kuchni zatrzymał mnie przerażający widok.Na stole kuchennym siedziała przodem do wejścia, Naomi. Chłopak odwrócony do mnie tyłem namiętnie się z nią całował. Siostra mierzwiła jego granatowe włosy dłońmi. Miała otwarte oczy. Zobaczyła mnie. Nie zaprzestając trwającej czynności rzuciła mi pogardliwe spojrzenie. Serce mi pękło. Ten chłopak...to był Rin.
Wybiegłam z kuchni potykając się o własne nogi. Łzy płynęły mi po policzkach. Czułam się strasznie. Biegłam przed siebie. Gdy natrafiłam na jakieś drzwi, otwierałam je i biegłam dalej. Takim sposobem znalazłam się na dworze. Byleby jak najdalej od tego miejsca.Biegnąc tak, przewróciłam się. Zdarłam kolano. Poczułam ból i ciepłą ciecz w tamtym miejscu. Nie miałam siły, żeby się podnieść. Ja zawsze go kochałam. Zdawało mi się, że on mnie też. Zdawało mi się, że Naomi kocha się w Yukio. Mój świat okazał się jedną, wielką iluzją. Gdy czar prysnął pozostała jedynie szara rzeczywistość. Nie umiałam pohamować łez. Płynęły stale po moich bladych jak kreda, policzkach. Zdawało mi się,że nic nie ukoi mojego bólu. Ciągle myślałam tylko o sobie, o swoich własnych zmartwieniach. Nie zwracałam uwagi na tych, którzy zawsze byli przy mnie i chcieli pomóc. Przez to zostałam sama. To była moja wina. Nagle przez moje oszalałe myśli, przemknął ktoś, o kim myślałam całe tygodnie. Amaimon.
W między czasie zorientowałam się, że jestem na dziedzińcu. Zaczął padać deszcz. Nie dane mi było jednak przypomnieć sobie tę chwilę, gdy byłam tam wcześniej z Rinem. Pojawił się Amaimon.
- Widzę, że jednak byłaś w kuchni...
- Wiedziałeś o tym?! - krzyknęłam w rozpaczy.
- Tak...i nawet miałem zamiar ci o tym powiedzieć, ale ty....
- Przepraszam. - wyszeptałam.
- Nic nie szkodzi.
- Dlaczego?! - zapytałam przez łzy. - Dlaczego Rin... - nie byłam w stanie dokończyć. Łzy rozmazały mi widoczność. A może to były krople deszczu?
- Wiem coś na ten temat. Widziałem, jak Okumura przyszedł do kuchni...Był bardzo wściekły. Wtedy dołączyła do niego twoja siostra. Zaczęli rozmawiać, a potem...
- Nie kończ... - poprosiłam.
- Dobrze..No nie płacz już... - usiadł obok mnie, na mokrej ziemi i objął. Objął mnie, jak wtedy Rin...Zaczęłam szlochać w jego klatkę piersiową. Byłam cała przemoczona, było mi zimno, a on był przy mnie i pocieszał. Byłam mu wdzięczna. Ręką głaskał mnie po policzku. - Co powiesz na zemstę? - spytał cicho. Jego twarz była coraz bliżej mojej. Nasze wargi zetknęły się i delikatnie zaczęły muskać się nawzajem, złączone namiętnym pocałunkiem. On jednak na chwilę oderwał się ode mnie i ... - Jeśli jest, coś czego potrzebujesz, powiedz mi. Zrobię, co zechcesz.
- Zabierz mnie do piekła. - przerwałam mu.
I tak dobrzeliśmy razem do końca! Mam nadzieję, że wam się podobało ♥. Jeśli tak, to mam dobrą wiadomość... Ukarze się jeszcze część dodatkowa. Więc bądźcie czujni, bo może to już dziś? A tymczasem oznajmię że dział Ao no exorcist prawie się zakończył. Został tylko ten bonus i opowiadania na życzenie, które jak przypominam nadal możecie śmiało zamawiać w komentarzach w poście "WAŻNE".
Papatki ♥♥♥, pozdrawiam
Shura2000
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz