Oczami Naomi
(Wytłumaczenie ostatniej części, 7. Czemu Naomi całował się z Rinem? I czy Tass naprawdę odchodzi z Akademii Prawdziwego Krzyża?)
Ja zawsze byłam przy niej. Pocieszałam ją, rozweselałam, kochałam. Bardzo. Zawsze chciałam, być blisko niej. Pomimo tego, że to ja jestem młodsza. Przez ostatnie lata zwierzała mi się ze wszystkiego, byłyśmy nierozłączne. Tak jak, najlepsze przyjaciółki. Pewnego dnia, ona zamknęła się w sobie. Wcześniej zawsze roześmiana, wesoła, roześmiana. Teraz niby też taka była, ale....zawsze, gdy stało się coś ważnego w jej życiu, umiałam to wyczuć. Teraz też tak było. Jednak tym razem nic mi nie powiedziała. Zaczęła się zmieniać. Ważniejsi byli przyjaciele. Ale wcześniej przecież to zawsze ja byłam na pierwszym miejscu...
Ja zawsze przy niej byłam. Nie zrozumiałam, dlaczego zaczęłyśmy się od siebie oddalać. Tworzyłyśmy niewidzialny mur między nami. To nie było proste. Udawać, że nic się nie dzieję. Pomimo tego, że...
Ja zawsze przy niej byłam, pocieszałam ją, dbałam, kochałam, robiłam dla niej wszystko. Ale ona... samolubnie wzięła wszystkie problemy na siebie. Pomimo tego...ona nigdy nie widział, że coś mnie trapi. Smuciło mnie jak się zachowuje. Czasami nie umiałam wytrzymać. Wtedy tylko pogarszałam nasze stosunki. Kłóciłyśmy się.
Jak okazało się TAMTEGO dnia, nie tylko ja nosiłam na barkach takie zmartwienie. TAMTEGO dnia miałam ochotę się zabić. Zrobiłam jej straszną awanturę. Widziałam, że gdy wybiegała z pokoju, płakała. Płakała przeze mnie. Wyszłam z pokoju, zaraz po niej. Poszłam do kuchni, ochłonąć. Chciało mi się płakać. "Co się za mną dzieję? Co się dzieję z Tasumi...?" - myślałam, zbiegając po schodach. Dotarłam do kuchni. Jednak tam był Rin. Był wściekły i zarazem załamany. Zaczęliśmy rozmawiać. Chodziło mu o Yukiego. Jego brat ciągle obwiniał go za śmierć ich ojca i podobne rzeczy, za które ja obwiniałam Tasumi. Potem rozmowa zeszła na temat mojej siostry. Mieliśmy do niej takie same zastrzeżenia. Potrafiła strasznie zamknąć się w sobie.
Wiedziałam, że ona go kocha. Wiedziałam to, a mimo wszystko przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam. Był mi coś winien i nie mógł odmówić. Ale czemu ja to zrobiłam? Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Demon? Chęć zemsty? Ona odebrała mi moją kochaną siostrzyczkę, więc ja odebrałam jej chłopaka. Byłam na nią zła. Więc gdy weszła do kuchni, posłałam jej pogardliwe i mściwe, przepełnione żalem i nienawiścią, spojrzenie. Gdy wybiegła, zdałam sobie sprawę, co takiego zrobiłam. Jak najszybciej zakończyłam pocałunek i wróciłam do pokoju. Nie zastałam jej tam jednak. Nie wiedziałam, że wtedy widziałam ją po raz ostatni.
Następnego dnia, rano, przyszedł do mnie Rin. Był w straszliwym stanie. Rzucił mi jakiś zwitek papieru i wybiegł, krzycząc, że to moje wina. Tasumi nie wróciła na noc. Gdy przeczytałam list, zrozumiałam, że już nigdy nie wróci.
Rin!
Zawsze byłeś przy mnie. Ty i Naomi. Pocieszaliście mnie, rozweselaliście i nigdy nie opuściliście. Ja jednak tego nie doceniłam.Samolubnie wzięłam swoje problemy, na siebie, nic wam nie mówiąc. A ty chciałeś mi pomóc.
Wy jednak tez wiele cierpieliście. To was złączyło. Miałeś wiele zmartwień, a mnie zabrakło. Wtedy moja siostra ci pomogła. Przez moje zachowanie odizolowałam się od was i sprawiłam wiele bólu. Przepraszam.
Całowałeś się z nią.Widziałam was. Cierpiałam gorej niż wy łącznie przez cały czas. To moja kara. I jeszcze to drwiące spojrzenie... Wybiegłam na dwór...nie rozumiałam... Nienawidziłam was za ten pocałunek, bo to zawsze ja cie kochałam. Myślałam ż ety mnie też. Dopiero później mnie oświeciło. To ona była w tedy przy tobie. Nie ja. Poza tym, zawsze miałeś prawo wolnego wyboru i kochać tego, kogo kochasz. Widocznie to była ona. Moja własna siostra.
To moja wina.Ale mimo wszystko, moje cierpienie jest zbyt wielkie. Nie wytrzymałabym tu. Odchodzę. Już nigdy nie wrócę. Cieszcie się swoim szczęściem.
Na zawsze twoja przyjaciółka,
Tass
Moim zachowaniem, wyrządziłem jej wielką krzywdę. I to własnej siostrze. Pamiętam, tylko to, że wtedy dwie ogromne krople łez, zwilżyły ten skrawek papieru, rozmazując jej drobny druk.
Ahh! Jak ja uwielbiam twoje opowiadania!
OdpowiedzUsuńTylko szkoda, że kończysz Ao NO bo to moje ulubione anime.
Ale Kurosa też lubię więc mam nadzieję że też się rozpiszesz
No to faktycznie trochę szkoda... Ale nie martw się, będą jeszcze co najmniej 2 opowiadania z Ao No Exorcist (te na zamówienie) Nie wiem, czy ty tez coś zamawiałaś, jeśli nie, to gorąco zachęcam. Wystarczy dodać komentarz z żądanym paringiem, lub z własną fabułą do posta "Ważne". Natomiast ja już zajmę się resztą ;)
Usuń