wtorek, 25 czerwca 2013

Demoniczny magnetyzm cz.6


   - Tasumi Onizuka, do dyrektora! - zawołał nauczyciel. Było to ostatnio najczęściej wypowiadane zdanie wykrzyknikowe na lekcji historii. Powód jest w miarę prosty. Wiecie co to jest głupawka? Dla tych, co nie mają pojęcia : nagłe i niespodziewane napady śmiechu bez powodu lub po prostu dana osoba śmieje się ze wszystkiego co w danej chwili usłyszy. Ja ostatnio głupawki dostawałam na każdej lekcji historii. Rin, też, ale zaczął się powstrzymywać, kiedy spostrzegł, ze nauczyciel zmierzał w jego kierunku. Ja nie wytrzymałam. Parsknęłam śmiechem na całą klasę. Pewnie, gdyby Mephisto mnie nie znał, dawno bym już wyleciała...
- Oj przepraszam. - powiedziałam powstrzymując kolejne salwy śmiechu.
- Nie, ostatnio na każdej lekcji ze mną się tak zachowujesz. Idziesz do dyrektora sama, albo cię tam odprowadzę.
- No dobra, dobra, niech się pan nie fatyguje... - odpowiedziałam żartobliwie, wstałam i wyszłam. "Może to i lepiej? Stracę resztę lekcji!" - pomyślałam i otworzyłam pierwsze, lepsze drzwi specjalnym kluczem. Nacisnęłam klamkę i weszłam na tak dobrze znany mi korytarz... Gabinet Mephisto znajdował się na końcu. Wielkie, drewniane drzwi w kolorze ciemnego fioletu. Obciach. Podeszłam do nich i już chciałam wejść (bez pukania oczywiście. A on to se może tak po prostu do nas wparowywać?!) ale coś mnie powstrzymało. Usłyszałam jakieś głosy. Jeden z nich należała do Mephisto, a ten drugi... nie wiem....
M - ...skup się na swojej misji. Musisz pokonać Rina.
N ( nieznajomy, jakby ktoś się nie domyślał) - No ale...zapoznaj mnie z nią!
M - Nie!!! I nawet nie myśl, żeby robić coś na własną rękę!
N - Bracie, proszę!
M - Ile razy mam ci jeszcze powtarzać?! Nie!!! Najpierw zajmij się Rinem. Pomyśl chociaż chwilę o obowiązkach.
N - Oj nie!
M - Oj tak! A z resztą : zrobisz, jak będziesz chciał. Ale pamiętaj o jednym. Ojciec nie należy do wyrozumiałych.
N - Wiem, wiem, ale przecież nie proszę o zbyt wiele!
M - Powtarzam ci to ostatni raz. Nie!!! Ona przyjaźni się z Rinem!
N - Przyjaźni?
M - Tak, przyjaźni. Dość mam już tej dyskusji. Masz się mnie słuchać! A teraz idź tam, gdzie ci kazałam.
N - Mmmhmm...Ale jesteś pewien?
M - ARGH!!! Nie wytrzymam już z tobą!!!! Wynoś się!!! - po tych słowach odsunęłam się od drzwi. Byłam pewna, że zaraz się otworzą i wyjdzie osoba, która rozmawiała z Mephisto. Byłam niezmiernie ciekawa, kto chciał mnie poznać (domyśliłam się, z eo mnie chodzi) Ale z drugiej strony o co im chodziło? Liczyłam, że prędzej czy później dowiem się tego. Stałam tam ok. 5 minut, jednak nikt nie wychodził. Dziwne...Postanowiłam wejść do gabinetu. Bez pukania, oczywiście.
- hejka Mephisto! Co tam u ciebie? - powitałam go.
- T-Tasumi?! A co ty tu..
- Nauczyciel. - przerwałam.
- Znowu?! To już piąty raz w tym miesiącu! Zdajesz sobie sprawę z tego, co ty w ogóle robisz?!
- No przepraszam, przepraszam, ale..mam pytanie...z kim rozmawiałeś  przed chwilą? - zamurowało go.
- Skąd ty...co... ja, właśnie.. - zaczął się jąkać. Podejrzane...
- Gdy tu do ciebie szłam, usłyszałam podniesione głosy... - odparłam wymijająco.
- Bo widzisz ja... rozmawiałem przez telefon... - wymyślił na poczekaniu.
- Nie prawda! Słyszałam wyraźnie, drugi, inny głos.
- Aaa, no bo...a tak właściwie to czy nie powinnaś iść już na lekcje?! To miał być rozmowa o twoim zachowaniu, a nie przesłuchanie co robię, z kim i kiedy! - krzyknął. Nigdy nie widziałam, żeby tak się mieszał....
- Czy ty coś sugerujesz....?
- Aaa! Spadaj na lekcję! - wrzasnął i wykopał mnie z gabinetu. Dosłownie. Tak się nie traktuje kobiet! I to nie jest śmieszne! Dupa mnie boli...
***
   Minął tydzień. Bardzo męczący tydzień. Pełen rozmyślań i powagi...(wiem, że to dziwne.) Ta sprawa z nieznajomym nie dawał mi spokoju. Byłam tak bardzo ciekawa, kto pragnie mnie poznać (i przy okazji coś zrobić Rinowi) że prawie uważałam na lekcjach! Rin i Bin zaczęli się o mnie martwić. Wiedzieli, że  mnie trapi. Ja jednak postanowiłam nikomu o tym nie mówić. Jedynie ostrzegłam Rina.
- Czemu? Czy coś się stało? - zapytał mnie wtedy.
- Nie, nic..tylko po prostu nie chcę, żeby coś ci się stało.
- Wow! Skąd ta troska?
- Po prostu..nie jesteś zwykłym chłopakiem..
- A ty zwykłą dziewczyną. - Rin bardzo lubił się tak ze mną droczyć.
- Rin, dość. Po prostu uważaj. - powiedziałam oschle i bez słowa ruszyłam w stronę mojego akademika. (tak w zasadzie to naszego...)
   Minął kolejny tydzień. Ta osoba musiała być posłuszna Mephisto, skoro nadal do mnie nie zagadała. Albo.. po prostu nie chodziło o mnie... W mojej głowie kłębiło się wiele pytań bez odpowiedzi...Co zagraża Rinowi? Dlaczego Mephisto chce, aby ten ktoś "zajął się Rinem"? Czy on naprawdę ma brata? Czy chodziło o mnie? Szkoda...byłam taka ciekawa...aż tu pewnego dnia stało się coś dziwnego...
- Tasumi!!!! - po akademiku rozległ się głos Naomi.
- Co się stało? Nie wydzieraj się tak, słychać cię  nawet na dolnym pietrze...
- Gdzie są moje notatki z tego semestru?! Leżały w szufladzie, ja ich nie ruszałam więc to pewnie ty.
- Eeee..hehe.. - zaśmiałam się nerwowo. - bo widzisz...pożyczyłam je Rinowi.. On żadnych nie robi, a niedługo jest ten sprawdzian....
- CO?! - była wściekła. - Pożyczyłaś mu i nawet nie zapytałaś mnie o zgodę?!
- No przepraszam...Rin ich potrzebował, więc powiedziałam, że mogę mu je pożyczyć..- bąknęłam zawstydzona,
- Tyle razy ci mówiłam, żebyś nie ruszała moich rzeczy bez pytania! A ty ciągle to robisz! Ja nie ruszam twoich mang, ubrań, notatek.. A ty?! Dorośnij w końcu, nie jesteś małym, nic nie rozumiejącym dzieckiem! No chyba, ż esie mylę.. - zakończyła z drwiącym uśmiechem na ustach.
- Przestań.. - wyszeptałam.
- To ty w końcu przestań! Ciągle jest z tobą jakiś problem! Chociaż jesteś starsza, to ja musiałam zawsze wszystko robić!! Nie uważasz na lekcjach, bierzesz moje rzezy bez pytania, co chwilę trafiasz do dyrektora! Jesteś koszmarna! 
- Idę wziąć od niego te notatki. - przerwałam jej i ledwo hamując łzy wybiegłam z pokoju. Miałam dość wiecznych drwin i pretensji z jej strony. Teraz liczył się tylko Rin. On zawsze umiał mnie pocieszyć. Wtedy byłam pewna, że znów będę mogła wypłakać się w jego ramię. Bonowi i reszcie wstydziłam się jakoś tak żalić. Wreszcie dobiegłam do pokoju bliźniaków.
- Hej Yukio, gdzie Rin? - zapytałam, gdy w pokoju nie zastałam poszukiwanej osoby.
- Wisz co..nie wiem. Przed chwilą wyszedł, mówił, że idzie się przewietrzyć.
- A, dzięki. - już miałam wychodzić, gdy Yukio podszedł do mnie z papierami.
- To chyba twoje. Rin i tak z tego nie korzysta, a przyniosłaś mu jakieś dwa dni tamu. Gdyby chciał, już dawno zacząłby się uczyć. - podał mi notatki siostry.
- Takkk...dzięki. - powiedziałam, uśmiechnęłam się i wyszłam. Po chwili byłam znów u siebie. Ku mojemu zdziwieniu nie zastałam tam Naomi. Odłożyłam więc notatki na jej łóżko. Zaburczało mi w brzuchu. Postanowiłam iść przygotować sobie coś do jedzenia. Ponownie wyszłam z pokoju, cicho zamykając za sobą drzwi. Na korytarzu było już całkiem ciemno, ale gdy nacisnęłam włącznik światła, nic się nie stało.
Nie było prądu. "No trudno" - pomyślałam i skręciłam w lewo. Ten korytarz prowadził na schody a stamtąd do kuchni już blisko. Szłam w grobowej ciszy i ciemności, całkiem sama. Nagle stało się coś, co prawie wywołało u mnie zawał. Ktoś lub coś wylądowało przede mną z sufitu. Było strasznie ciemno. Nic nie widziałam. Nagle poczułam na sobie czyjś dotyk...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz